Księciunio (William)

Mimo, że nie jesteśmy jakoś specjalnie przesądni to dwukrotnie sprawdziłem kupując bilet czy przez przypadek nie przenieśli na ten dzień Wielkiego Piątku. A to dlatego, że Valdez ma raczej średnie wspomnienia związane z Wielkanocą, raz bowiem trzęsienie ziemi zmiotło miasteczko z powierzchni ziemi, kolejny zaś niejaki Exxon Valdez nie wyrobił na zakręcie i mu się trochę “ulało”. Na tyle, że 20 lat ekosystem dochodził do siebie. Korporacyjne “double check” dało zielone światło na wydanie kolejnych dularów 🙁 i rozkoszowanie się widokiem zatoki Prince William Sound oraz lodowca Columbia.

Jest też ciekawszy sposób oglądania lodowców, niestety nie odważyliśmy się skorzystać z wiadomych względów.

Do czasu, aż wszystko zasłoniły chmury widoki były przednie (czyli przez pół godziny) :D. Dobrze, że później pogoda się zlitowała i coś tam było widać.
Dokonaliśmy za to kolejnych obserwacji gatunku homo sapiens – tym razem obywateli jUeSendeEj – część z nich wkroczyła na pokład ubrana jak na plaże w Hurghadzie. Cóż szorty i kwieciste koszule pewnie są cool – zwłaszcza podczas oglądania lodowca z pokładu – gdy temperatura wynosi 4stC, wieje porywisty wiatr i zacina deszczyk. Trzeba im jednak przyznać, iż twardzi byli i zeszli dopiero jak zrobili się całkiem fioletowi.
Była też ekipa moich ulubieńców z Zion tym razem polujących na grubego zwierza – czyli wieloryby – uzbrojeni w sprzęt statywy, asystentów . Dwoili się i troili a wieloryby były tylko dwa i tylko raz wystawiły tylną płetwę nad wodę, cóż… taki sport – łuki w Arches stały nieruchomo więc było łatwiej.

A sam lodowiec? Mimo, że dość mocno oddalony i zasnuty mgłą to robił ogromne wrażenie, podobnie jak tysiące mniejszych i większych “odłamków” lodowca unoszących się na wodzie (nie rzadko większych od ciężarówki).

3 Responses to Księciunio (William)

  1. Tomek says:

    Hej. Pozdrowienia z Whittier. Szkoda że mineliśmy się na lotnisku :(. Bylem w Anchorage o 23:00. 🙂

    Teraz pracuje w Whittier do końca sierpnia. 🙂

  2. Wiola says:

    Chyba idzie ocieplenie, bo lodowiec wygląda na nadszarpnięty ciepłem promieni słonecznych 🙂

  3. Mariusz says:

    ludzie we wsi gadali, że się mocno kurczy i sporo zrzuca z siebie – stąd odległość na którą można było podpłynąć dość znaczna.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *