la boca

Kontynuując nasz przegląd dzielnic BsAs nie sposób pominąć La Boca. Niegdyś portowa, obecnie niby wciąż nad wodą leżąca, jednak tak turystyczna, że aż się niedobrze robi.

Pewnie każdy widział zdjęcia z dziesiątkami kolorowych domków skleconych naprędce (tak przynajmniej wyglądają) z arkuszy blachy falistej. Do tego pomalowanych wedle uznania ich właścicieli na takie kolory jakie akurat były w promocji w miejscowym sklepie z farbami. Tak więc jeśli ktoś was zawiezie w takie dziwne miejsce gdzie jest pincet osób na metr kwadratowy, dookoła pstrokacizna a na kurczaka mówią porzo – to jesteście właśnie tu.

Na szczęście jest tam masę miejsc gdzie normalni turyści się nie zapuszczają – z tych powodów z jakich my nie wyciągaliśmy tam aparatu. Sami Portenos mówią wprost, że to “ciężka” dzielnica i lepiej sobie darować zwiedzanie jeśli nie jest się z kimś z tamtąd. My spacer przeżyliśmy i wróciliśmy w komplecie 🙂 Dzięki tej wizycie wiemy już jak można wykorzystać beczkę po oleju silnikowym (a najlepiej dwie) konstruując z nich sporych rozmiarów grilla do przyrządzania asado (myślę, że wrócimy do tematu – bo choć temat trudny do przetrawienia to jednak warty opisania).

Miejsce to znane jest też dzięki klubowi takich kolesi co latają z wywieszonym jęzorem (ups. pomyliłem z reprezentacją Polski) za taką szmacianą piłką. Swego czasu biegał z nimi pewien straszny kobieciarz specjalizujący się także w piłce ręcznej. Obecnie mieszka gdzieś w okazałej willi pod Bs As i oddaje się swoim wyczerpującym zajęciom – nicnierobienie idzie mu chyba lepiej niż nam – bo z tego co nam wiadomo zdecydowanie szybciej mu z konta ubywa 🙂

Tak czy inaczej La Boca warta jest odwiedzenia, można na ten przykład zobaczyć ilu turystów może pomieścić jedno skrzyżowanie, kupić pięćset wersji plakatu z tańczącą parą tudzież z boskim Diego.

Oczywiście urok blaszanych kolorowych domków jest niezaprzeczalny, ale już plastikowe lalki i ich partnerzy odstawiający popisy tanga jakoś średnio nas zafascynowały. Ja osobiście również jestem świetnym tancerzem (nie chwaląc się) i do tego muzyka zupełnie mi w tańcu nie przeszkadza, ale nie widzę powodu by publicznie nadwyrężać swój kręgosłup robiąc różne “wygibasy”.

One Response to la boca

  1. Hubert Muchalski says:

    “Swego czasu biegał z nimi pewien straszny kobieciarz specjalizujący się także w piłce ręcznej.” Subtelniej się nie dało tego opisać.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *