falcon, ford falcon

Podróżując po świecie ludzie zwracają uwagę na przeróżne rzeczy. Jeden na smak kawy, kolejny na ulicznych grajków, jeszcze inny na urodę mieszkańców danego kraju – czy cenę piwa w hostelowej lodówce 🙂 Ja znów nie mogę przejść obojętnie obok takiego przyrządu, który w teorii służyć miał do przemieszczania się z punktu A do punktu B. W kolebce tej “prawdziwej” motoryzacji można było się napatrzeć i nasłuchać przeróżnych wynalazków sprzed kilku dekad. W sumie lądując w Ameryce Południowej nie obiecywałem sobie zbyt wiele (no może poza Colonią, która to uchodzi za Havannę południa), ale mimo wszystko chyba nie jest tak źle 🙂

Argentyna potęgą motoryzacyjną zdecydowanie nie jest. To fakt niezaprzeczalny, na ulicach króluje samochodowy chłam francusko i włosko pochodny, który na potrzeby tutejszego rynku jest jeszcze dodatkowo “wykastrowany” z wszelkich elementów mogących podnieść ich cenę. Bo ta, jak mniemamy na podstawie cen motocykli – również jest z kosmosu. Na szczęście ulice Buenos i innych miast nie są, aż tak nudne i nijakie dla kogoś kto lubi pojazdy z duszą.

Dużo starych fiacików 500 i 1500, volkswagenów 412, peugeotów 504 itd. Pośród nich zdarzają się też takie perełki jak IKE/Renault Torino czy Ford Falcon.

Ten ostatni występuje w ilościach wręcz hurtowych i to w każdym możliwym stanie skupienia 🙂 Od uwalnianego w sposób ciągły nawozu bogatego w żelazo i oleje mineralne po starannie wypielęgnowane cacuszka – dzielnie walczące z dziurawymi drogami Bs As – skrzypiąc przy tym dostojnie i wydając z siebie całkiem przyjemny charczący dźwięk. Są pickupy,  sedany i kombi – a wszystkie z nieśmiertelnym przetłoczeniem na boku auta.

a ja zamiast pisać o zadkach Brazylijek czy Argentynek….. echhhh chyba się starzeję 😀









5 Responses to falcon, ford falcon

  1. Pola says:

    Argentyna za mną chodzi i proszę znajduję waszego bloga! Co prawda pewno nie zwracałabym uwagi na auta, ale kto wie…Pamiętam, że w Meksyku zachwycało mnie to, że przy pomocy przysłowiowego kawałka drutu uzdatniali do jazdy dosłownie wszystko.

  2. Mariusz says:

    WItamy,
    powiem szczerze, że z Meksyku też to pamiętamy – jest zresztą jakiś wpis w tym temacie (ale to już zamierzchła przeszłość) 🙂
    Co do Argentyny to na pewno warto, a Buenos wypada na tle reszty raczej średnio 🙂

  3. Pola says:

    Wpisy meksykańskie jeszcze mi zostały do przeczytania, zaraz się zabieram,

  4. Wiola says:

    i znów piękne zdjęcia!!! ściągane? 😉

  5. Mariusz says:

    jak wszystkie 🙂

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *