budda i takie tam…

Jak na konserwatywną, radykalną, tradycyjną i Bóg (do wyboru który) raczy wiedzieć jaką część Malezji Kelantan nie zachwycił nas swoim islamskim klimatem – ot nieco szczelniej pozakrywane kobiety i… w sumie tyle – nie było tej niesamowitości porannych śpiewów nawołujących do modlitwy, nie było tej niesamowitości ciszy i spokoju w meczetach było za to całe multum świątyń innego rodzaju. Oczywiście królują tutaj świątynie buddyjskie z motywem przewodnim występującym w przeróżnych pozach, a to siedzącej, a to leżącej, a to stojącej czy też z jakimś smokiem wijącym się po podwórku.
Tak czy inaczej pokrążyliśmy nieco po okolicy – przy okazji pozwalając Marcie popuszczać bańki z kumplem z klasztoru.


\


Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *