Footprints

Plan z 2009 roku:

latamy:

Meksyk:

USA:

Alaska:

Patagonia:

Północna Argentyna:

Boliwia:

Rapa Nui:

Australia:

Nowa Zelandi:

Fiji:

Malezja i Singapur:

3 Responses to Footprints

  1. natash says:

    Gratuluje wyprawy, trafiłem tu przez OCP, chociaż też pasjonuj się podróżami 🙂

  2. Gabi says:

    Hej:)

    Gratuluje odwagi super pomyslu na zycie!:)

    Chcialam sie podpytac o Taman Nagare (Malezja) z malm dzieckiem (3 latka)?
    Jedziemy do Malezji i chcielibsmy oprocz Camenrn Highlands zobaczyc (chociaz jeden dzien) las dziewiczy, moze przejsc sie kladka, czy przeplynac rzeka w dzungli… Ale obawiamy sie Malarii… Co prawde jestemy zaopatrzeni w spray’e, kremy przeciwko komarom tropikalnym ale czy to wystarczy? Glownie martwimy sie o Mala… A nie bardzo chcemy pdawac leki anytmalaryczne, gdyz slyszelismy, ze sa toksyczne moga nawet wywolywac halucynacje (?). Jak zabezeczaliscie siebie i Corke przed Malaria i Denga? Bardzo rosimy o rade i pzydatne wskazowki.

    Pozdrawim serdecznie
    Gabi

  3. Mariusz says:

    Przyznam szczerze że nie byliśmy w Taman Nagare – bo spotkani czesi – z którymi zresztą trochę “pobyliśmy” mieli to już za sobą i twierdzili że nie polecają – nie ze względu na malarię – a na ilość pijawek jakie przywieźli ze sobą.
    W sumie las deszczowy (taki jak w Avatarze) oglądaliśmy i chodziliśmy po nim w okolicy Cameron Highland (są regularne wycieczki oferowane przez lokalne agencje) oraz kilka treków – które bez problemu można przejść z dzieckiem.
    Co do malarii to popełniliśmy ten błąd, że przez kilka dni truliśmy się nawzajem Malarone – co skończyło się zebraniem ochrzanu od meksykańskiego lekarza (na Jukatanie) – gdy się Marta rozchorawała. Po pierwsze na miejscu mają najlepsze lekarstwa “w razie czego” na malarię i żadna profilaktyka nie jest potrzebna, po drugie informacje na temat rzeczywistego zagrożenia są mocno napompowane u nas.
    W Malezji nawet się nie pryskaliśmy repelentami – bo komarów było jak na lekarstwo i przez miesiąc zebraliśmy po jednym albo dwóch ukąszeniach (w Meksyku to była norma ale na 10 minut).
    To co macie według mnie w zupełności wystarczy. Trzeba na siebie uważać i mieć głowe na karku – profilaktyka antymalaryczna to kiepski pomysł (Marta źle ją tolerowała – miała huśtawki nastrojów itp. sensacje)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *