Inna strona

Ilekroć nie rozmawiamy z kimś na temat podróży i temat schodzi na Stany, automatycznie przed oczami pojawia się ogromna przestrzeń usiana skalnymi formacjami we wszystkich odcieniach pomarańczowego. Chwilę później pojawia się obraz Więcej »

nic nie może wiecznie trwać

nie, nie, nie, nie wracamy do domu… Znaczy jeszcze nie, po prostu przyszedł czas ruszyć się nieco dalej z naszej bazy w Moab. Jedynie słuszny kierunek na zachód spowodował  dodanie do listy Więcej »

Potash road i inne słiczbeki w Canyonlands

Wczasy wczasami, awarie awariami, ale warto byłoby jednak ruszyć się z miejsca, zakomenderowałem, no i poszło nam jak zawsze tzn. błyskiem ciupagi. – szybkie zakupy w supermarkecie (godzinka), – jeszcze szybszy podjazd Więcej »

To samo ale z innej strony

Rozpisaliśmy się o pogodzie, drodze i n-tej wizycie w Arches a przecież nie to jest główny powód naszej wizyty. Po co więc ciągnęliśmy tutaj tego starego landcruisera, przepraszam Lexusa? Ach tak miał Więcej »

Kup Pan auto (klasy Premium)

Wybór samochodu niejako dokonał się sam, auto duże i w miarę dzielne terenowo, i na dodatek zrobione przez Japończyków z Toyoty mogło być tylko jedno – Land Cruiser. Co prawda przez chwilę Więcej »

 
DSCF4607

Kierunek południe

Od zawsze zadziwiał mnie fenomen Chorwacji i niezliczone grono miłośników tego kraju. Fora miłośników, portale wielbicieli, zachwycanie się Korlovacko czy Ożujsko, analizowanie podwyżek cen winietek na trasie czy szukanie stacji z tańszym paliwem.
Dawno temu (to takie określenie czasów przedcieciowych) i my popełniliśmy jakiś wypad majowy do Dubrovnika z objazdem Czarnogóry, i nie powiem złego słowa o kraju, ale też nie powiedziałbym żeby każdy swój wolny tydzień chciał spędzać w Cro. Nie wspomnę już o tym aby miała Chorwacja trafić na listę corocznych rytuałów wakacyjnych jak czyni większość wspomnianych na początku miłośników.

DSCF4098

Białoruskie klimaty – z ziemi i powietrza (+video)

Tym razem tylko obrazki.

Czy warto tu przyjechać i zobaczyć, czy też nie, trzeba samodzielnie zdecydować. Od nas kilka dodatkowych zdjęć na zachętę.

 

DJI00166

symbole wciąż obecne

Warto wrócić?

Tak ten kraj ma w sobie to coś. Coś co ludzie urodzeni w latach 70-tych i spędzający wakacje w dzieciństwie u dziadków na różnych prowincjach naszego kraju znajdą w swoich wspomnieniach. Czy będzie to zapach każdego GS-u w Polsce lat 80-tych, czy puste prowincjonalne drogi. A może milicjant, którego podświadomie unikał każdy bez względu na to jakiego koloru miał sumienie. A może chodzi o rozdupcone ruskie traktory (o ile dobrze pamiętam to Władimirce i Białorusy) cisnące przez bezkresne pegieerowskie pola. A może zapach obornika rozsypanego na polu, miliony liści wirujące za samochodem jadącym przez las? Wszystko tu jest – zwłaszcza ten zapach w sklepikach gminnej spółdzielni – aka kołchozowego magazynu.

Wołodia

Popularne mity na temat Białorusi

Ostrzegam, że znam sporą liczbę liczebników zarówno tych dookreślonych jaki i tych mniej oraz chwytów SOE celem manipulacji czytelnikiem, wszystkie je będę tutaj wrzucał sukcesywnie, aż mi serwera unikalni nie zapchają, a szafiary prosić będą jakiegoś cymbała organizującego subiektywne rankingi blogów o mój adres mailowy – wiadomo my blogerzy tylko w sile pokażemy na co nas stać, a zawsze warto się podpiąć pod kogoś z większą ilością lajków…

DSCF3765

11 miejsc jakie musisz zobaczyć za miedzą

Od razu pisze, że żadnej wyliczanki nie będzie, ale teraz taka moda na blogach różnych ludków omamionych wizją sukcesu i życia z pisania pierdół w internecie. Ponoć wyliczanka gwarancją sukcesu jest i odwiedzalności strony na niespotykanym dotąd poziomie. Najczęściej przypadłość ta dotyka “blogerów-podróżników”, którzy najchętniej pojechaliby na jakieś wakacje za cudze, bo ile można cisnąć na makaronie z czerwonym sosem przytarganym jeszcze z Polski tudzież chińskich zupkach z Biedry.

IMG_0511

Podróżnicze ewolucje

Pamiętam nasz roczny wyjazd, a właściwie do niego przygotowania, jakby to było wczoraj. Przeglądanie z wypiekami na twarzy relacje innych podróżujących, studiowanie przewodników, wyszukiwanie gadżetów, analizowanie testów i wyścig zbrojeń. Moskitiery nasączane środkami komaro-bójczymi, super zaawansowane systemy nośne w germańskich plecakach, zmyślne saszetki na dokumenty, wszytko wytrzymujące siatki na plecaki,  dziesiątki megabajtów map ściągniętych na Garmina, apteczka jakiej nie powstydziłby się zespół ratunkowy pogotowia

DSCF2553

Jazda próbna

Przez cały wyjazd auto nie chciało się zepsuć, ba nawet klima, która miała chłodzić maks dwa tygodnie wciąż działała. Zważywszy koszt wypożyczenia dobrej terenówki na jazdę po wybojach w Utah, wydawać by się mogło, że interes był dobry. Ot wystarczy wystawić auto na craiglist i poczekać aż się znajdzie amator. Strata i tak będzie mniejsza niż koszt wypożyczenia…

… tylko kurna żal…

można założyć lokatę, lub podlewarować się kredycikiem

Inna strona

Ilekroć nie rozmawiamy z kimś na temat podróży i temat schodzi na Stany, automatycznie przed oczami pojawia się ogromna przestrzeń usiana skalnymi formacjami we wszystkich odcieniach pomarańczowego. Chwilę później pojawia się obraz drapaczy chmur Manhattanu czy Chicago. Po drodze (na zasadzie migawki oddziałującej podprogowo) ze trzydzieści razy kadr z tankowaniem samochodu.

Kamerowanie

Pozazdrościliśmy co niektórym kariery filmowców i też zaczęliśmy coś niecoś montować z filmików jakie przywozimy z podróży.

Nie ma się za bardzo czym chwalić ale odnotować musimy.

Na razie jest trailer (a właściwie dwa), z których pierwszy ponizej:

IMG_4306

way back

Widoki, na prawo, widoki na lewo, widoki na prawo, znów widoki na lewo, normalnie nudne się to robi. Na szczęście obraliśmy już kierunek powrotny, a nasza fantastyczna nawigacja (dla cierpliwych) starannie wytyczyła nam trasę przejazdu. W sumie zrobiła to w dość nieskomplikowany sposób dzięki czemu schemat dróg na dzień pierwszy i kawałek drugiego mieliśmy w jednym palcu.