Inna strona

Ilekroć nie rozmawiamy z kimś na temat podróży i temat schodzi na Stany, automatycznie przed oczami pojawia się ogromna przestrzeń usiana skalnymi formacjami we wszystkich odcieniach pomarańczowego. Chwilę później pojawia się obraz Więcej »

nic nie może wiecznie trwać

nie, nie, nie, nie wracamy do domu… Znaczy jeszcze nie, po prostu przyszedł czas ruszyć się nieco dalej z naszej bazy w Moab. Jedynie słuszny kierunek na zachód spowodował  dodanie do listy Więcej »

Potash road i inne słiczbeki w Canyonlands

Wczasy wczasami, awarie awariami, ale warto byłoby jednak ruszyć się z miejsca, zakomenderowałem, no i poszło nam jak zawsze tzn. błyskiem ciupagi. – szybkie zakupy w supermarkecie (godzinka), – jeszcze szybszy podjazd Więcej »

To samo ale z innej strony

Rozpisaliśmy się o pogodzie, drodze i n-tej wizycie w Arches a przecież nie to jest główny powód naszej wizyty. Po co więc ciągnęliśmy tutaj tego starego landcruisera, przepraszam Lexusa? Ach tak miał Więcej »

Kup Pan auto (klasy Premium)

Wybór samochodu niejako dokonał się sam, auto duże i w miarę dzielne terenowo, i na dodatek zrobione przez Japończyków z Toyoty mogło być tylko jedno – Land Cruiser. Co prawda przez chwilę Więcej »

 
mergedlogo

zdążyć przed murem cz.1

Moja lepsza połówka mimo wszystkich swoich zalet, ma też jedną słabość. Nieskromnie zauważę, że ta słabość to ja i moje wyjazdy. Sam już nie wiem jakie socjotechniki zastosowałem tym razem – ale się udało i otrzymałem dyspensę na męski wyjazd. Najlepsze to, że wyjazd nie byle jaki bo to i kontynent inny, i rodzaj wyjazdu (czyli rajd off-roadowy) no i na głowie lepszej, wyrozumialszej połówki blisko trzy tygodnie samodzielnego zajmowania się potomstwem.

jak tu go nie kochać?

Słowenia – wizyta przy okazji

Wspomniane już genialne położenie Istrii w północnej Chorwacji ma wiele zalet. Po pierwsze, zdecydowanie bliżej tu z Polski niż do bardziej na południu położonych miejsc, po drugie sama w sobie ma ogromną ilość ciekawych miejsc do odwiedzenia, Po trzecie jest pełnoprawną częścią Chorwacji – ze wszystkimi jej zaletami i wadami – ale w końcu dla tych właśnie plusów dodatnich i ujemnych się przyjeżdża tutaj. Ponadto do granicy ze Słowenią jest raptem godzina (z miejsca gdzie się zakwaterowaliśmy) a wspomniana tu sąsiadka, nie tylko wydała na świat pierwszą damę jednego z mocarstw ale również ma bardzo wiele do zaoferowania turystom (choć zdecydowana większość traktuje jaką jako konieczny kraj tranzytowy – narzekając przy okazji na drogie winiety).

DSCF5556

Istri skarb największy (wg turystów)

Za oknami mrozi, więc czas najwyższy wrócić wspomnieniami do nieco cieplejszych momentów z naszego życia. Co więcej w kolejce oczekuje relacja z klikunastodniowego przejazdu przez dwa meksykańskie stany, testowanie kolejnego pojazdu, wytrzymałości na współtowarzyszy podróży i ilość papryczek w codziennych posiłkach.

DSCF5096

Istria ciąg dalszy

Był Grožnjan, był/o/a Završje (kapitalny ghost town) ale to tylko dwie z wielu miejscowości na które naszym zdaniem warto poświęcić dzień smażenia się nad basenem lub morzem i poszwędać się po kocich łbach wijących się między wiekowymi kamienicami.

Niby schemat podobny, tj. górka miasteczko, widoczek, znów górka, znów miasteczko, znów widoczek. Nad wszystkim oczywiście króluje wieża kościoła. Więc niby to samo, ale jednak każde to miejsce ma swój niepowtarzalny charakter. A to bardziej kolorowe fasady budynków, a to węższe uliczki (tutaj króluje Piran po słoweńskiej stronie), a to jakieś powtarzające się tylko w danym miejscu detale architektoniczne (okiennice, gzymsy, a czasem coś jeszcze innego). Ale nie ma co przynudzać.

DSCF4926

Istria – to nie tylko wybrzeże

No tak, taka oczywista oczywistość, ale obserwując ruch na drogach warta przypomnienia.

Nie to żeby wybrzeże był “nie teges”, raczej chodzi o to, że na linii brzegowej nie kończy się ten kraj. Oczywiście, robią wrażenie, czy to Poreć z piękną bazyliką, czy Pula z niesamowitym amfiteatrem, niezłą pizzą w okolicy i w obu przypadkach urokliwym starym miastem pełnym zakamarków do zgubienia się, dziesiątkami atelier sprzedających robione na jedno kopyto pamiątek (owszem hand made, ale jakieś takie powtarzalne jeśli chodzi o pomysł).

DSCF4607

Kierunek południe

Od zawsze zadziwiał mnie fenomen Chorwacji i niezliczone grono miłośników tego kraju. Fora miłośników, portale wielbicieli, zachwycanie się Korlovacko czy Ożujsko, analizowanie podwyżek cen winietek na trasie czy szukanie stacji z tańszym paliwem.
Dawno temu (to takie określenie czasów przedcieciowych) i my popełniliśmy jakiś wypad majowy do Dubrovnika z objazdem Czarnogóry, i nie powiem złego słowa o kraju, ale też nie powiedziałbym żeby każdy swój wolny tydzień chciał spędzać w Cro. Nie wspomnę już o tym aby miała Chorwacja trafić na listę corocznych rytuałów wakacyjnych jak czyni większość wspomnianych na początku miłośników.

DSCF4098

Białoruskie klimaty – z ziemi i powietrza (+video)

Tym razem tylko obrazki.

Czy warto tu przyjechać i zobaczyć, czy też nie, trzeba samodzielnie zdecydować. Od nas kilka dodatkowych zdjęć na zachętę.

 

DJI00166

symbole wciąż obecne

Warto wrócić?

Tak ten kraj ma w sobie to coś. Coś co ludzie urodzeni w latach 70-tych i spędzający wakacje w dzieciństwie u dziadków na różnych prowincjach naszego kraju znajdą w swoich wspomnieniach. Czy będzie to zapach każdego GS-u w Polsce lat 80-tych, czy puste prowincjonalne drogi. A może milicjant, którego podświadomie unikał każdy bez względu na to jakiego koloru miał sumienie. A może chodzi o rozdupcone ruskie traktory (o ile dobrze pamiętam to Władimirce i Białorusy) cisnące przez bezkresne pegieerowskie pola. A może zapach obornika rozsypanego na polu, miliony liści wirujące za samochodem jadącym przez las? Wszystko tu jest – zwłaszcza ten zapach w sklepikach gminnej spółdzielni – aka kołchozowego magazynu.

Wołodia

Popularne mity na temat Białorusi

Ostrzegam, że znam sporą liczbę liczebników zarówno tych dookreślonych jaki i tych mniej oraz chwytów SOE celem manipulacji czytelnikiem, wszystkie je będę tutaj wrzucał sukcesywnie, aż mi serwera unikalni nie zapchają, a szafiary prosić będą jakiegoś cymbała organizującego subiektywne rankingi blogów o mój adres mailowy – wiadomo my blogerzy tylko w sile pokażemy na co nas stać, a zawsze warto się podpiąć pod kogoś z większą ilością lajków…

DSCF3765

11 miejsc jakie musisz zobaczyć za miedzą

Od razu pisze, że żadnej wyliczanki nie będzie, ale teraz taka moda na blogach różnych ludków omamionych wizją sukcesu i życia z pisania pierdół w internecie. Ponoć wyliczanka gwarancją sukcesu jest i odwiedzalności strony na niespotykanym dotąd poziomie. Najczęściej przypadłość ta dotyka “blogerów-podróżników”, którzy najchętniej pojechaliby na jakieś wakacje za cudze, bo ile można cisnąć na makaronie z czerwonym sosem przytarganym jeszcze z Polski tudzież chińskich zupkach z Biedry.