Guanajuato

Planuje się taki wyjazd przez bardzo długi czas, wertuje przewodniki, książki, gazety, fora internetowe po to by dowiedzieć się jak najwięcej o miejscach, w które się wybiera i gdy jest się już na miejscu to cały plan bierze w łeb. To wcale nie znaczy, że coś się traci, wręcz przeciwnie. Świat jest zbyt duży i ciekawy aby go mogła jedna osoba zobaczyć – nawet podróżując przez całe życie. Nasze plany także okazały się odrobinę na wyrost, za dużo biegania, zmieniania miejsc, zbyt dużo sztywnych planów, które bardziej ograniczają niż pomagają w osiągnięciu celu.

Trochę to dziwnie brzmi zaraz na początku naszej przygody (drugi tydzień – tutaj musiałem sobie pomóc kalendarzem bo już trzeciego dnia straciłem orientacje jaki jest dzień tygodnia :D), ale chyba dobrze, że tak szybko się zreflektowaliśmy (a raczej ja bo reszta wiedziała już wcześniej :D).

Mieliśmy w planie przyjechać do Guanajuato na dwa i pół dnia i w tym czasie zobaczyć również nieopodal położone San Miguel d. Allende. Po przebieżce z plecakami przez całe centrum (pod górkę – na zdjęciach widać) – wszystko dzięki “pomocnemu” panu z informacji turystycznej na dworcu 🙁 plan się zmienił. Zostajemy na 5 dni i pewnie nie uda się nam wybrać do San Miguel :D.

Dzięki tym zmianom DT złapał swój rytm dnia, my zaczęliśmy normalnie się żywić 😀 i tak jakoś przyjemniej się zrobiło 😀

A czy warto było zostać akurat tu?







9 Responses to Guanajuato

  1. Wiola says:

    Wasza podróż miała miedzy innymi pozwolić Wam wyzwolić się z kieratu i obowiązkowego codziennego planowania, więc chyba dobrze się stało :))) A po zdjęciach widać, że warto było 🙂

  2. marcin says:

    Jesteście teraz ludźmi wyzwolonymi….
    Mozecie zostać gdzie chcecie i ile chcecie.
    To jest fajne….

  3. bejbusie says:

    A u nas ciagle leje!zimno 7 stopni ale Wasze relacje mocno rozgrzewaja.Prosimy o duuuzo slonca.caaalusy dla DT(ale jest dzielna)

  4. Mariusz says:

    Nie martwcie się pogodą drogie Bejbusie, już jednemu z Was mówiłem, że jesień będzie brzydka w Polsce tego roku, za to wiosna w Argentynie prima sort 😀
    Na pocieszenie dodam, że dzisiaj była brzydka pogoda, dwa razy przeleciał deszczyk i temperatura spadła do 16stopni (to akurat w autobusie – bo w Meksyku jak ktoś ma klimę to daje nią na maksa) na zewnątrz też chłodno – 24 🙂

  5. Idiot says:

    Halo Idiot tu Idiot!!! u nas też ekstremalnie – powódź – jak będziecie koło Pszczyny to wpadnijcie na kawe

  6. bejbusie says:

    Co za rozczarowanie!!!Nie ma rozgrzewajacych zdjec!!! Pozdrowienia i usciski od Trabantow.

  7. Ewa says:

    Podziwiam ludzi, którzy mają odwagę zrobić czegoś ciekawego ze swoim życiem;) I myślę, że Mała jak dorośnie będzie Wam dozgonnie wdzięczna za tę podróż;)

    P.S. Piękne zdjęcia;)

  8. Kasia says:


    Kasia:

    ekstra zdjęcia, fajne opisy, czekam na więcej Pozdrawiam z krainy deszczowców 🙂

  9. Mariusz says:

    Idiot, na pewno zawiniemy na Mickiewicza 😀
    Apel do Trabantów, proszę się ujawnić osobiście – chyba że w Alemajni jest nasza strona zakazana 🙂
    Ewa, dziękujemy i wiedz, że nie jest lekko 🙂 ale będzie co wspominać 😀

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *