Saturday Night – Guanajuato

Jeszcze będąc w Mexico City spotkaliśmy przemiłych rodaków (POZDRAWIAMY GORĄCO!!!), od jednej z owych obywatelek (był i obywatel 🙂 ) dostaliśmy informacje o sobotnich “zabawach” i dużej ilości muzyki w mieście – zwłaszcza w weekendy. Ponieważ nasz pobyt dość mocno się wydłużył to udało się zahaczyć o jeden z takich korowodów idących przez miasto. Ponieważ my mało gramotni językowo to jedyne co możemy powiedzieć to to, że było kolorowo 🙂 Całość łatwo zlokalizować po ilości decybeli jaka dobywa się z miejsca gdzie ONI są. Warto nadmienić, iż w Meksyku w dobrym guście jest mieć w każdym sklepiku estradowy sprzęt grający, który to przyciąga klientele, a którego niejeden zespół szarpidrutów by się nie powstydził. Tak więc nagłośnienie “imprezy masowej” nie może być słabsze od jakiegoś tam obiektu handlowego :D.
Całość wygląda mniej więcej tak: przez miasto idą grupy tancerzy i innych akrobatów wykonując wszelkiej maści wygibasy i tańce. Obserwując z boku wygląda to trochę jak spotkania raperów w “8 mili” tyle, że tutaj rzecz się dzieje na ulicy a nie na scenie, muzycy grają na bębnach albo innych ustrojstwach i zamiast śpiewać tańczą pomiędzy ludźmi, bądź machają im nad głową batem (prawdziwym).








To co odstawiają przebierańcy może co poniektórych wprowadzić w zdziwienie:


tymczasem gdy jedni skaczą po ulicy

inni przyglądają się temu ze stoickim spokojem:

tak naprawdę spora część aktorów to dzieciaki, których kondycja i sprawność wzbudza zdziwienie (pamiętać trzeba ze Guanajuato leży na wysokości ponad 2000m. n.p.m. tak więc tlenu jest tu troszeczkę mniej :D), a wszystkie te przedstawienia trwają ładnych parę godzin.


Nasz mały diabeł aktywnie uczestniczył w tańcach, dzięki czemu otrzymał od jednej z Indianek zaszczyt noszenia takiego czegoś:

Całość imprezy zakończyła się u księdza prałata w kościele. Nie kontynuowaliśmy już tej części przedstawienia i przenieśliśmy się do parku, w którym występowali mariachi ze swoim programem.

4 Responses to Saturday Night – Guanajuato

  1. Hubert says:

    Pan ze stoickim spokojem to chyba zazdrości tych kostiumów; takich napierzonych, kolorowych i wzorzastych. A on co? Biała sukienka z jakimiś subtelnymi esamifloresami.

  2. Magda says:

    Chłopie, jakbyś się nie pchał do Stolycy to byś wiedział, że u nas co roku mamy takie normalnie identyczne parady z okazji Dnia Sosnowca….
    🙂 😛

  3. Mariusz says:

    Gdybym wiedział to bym nie zmieniał miejsca zamieszkania 😀

  4. Mariusz says:

    Hubert, oni już tak mają 😀

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *