Puebla

Wszystko co dobre niestety szybko się kończy, tak więc trzeba było się spakować do plecaków i znów ruszyć na południe. Tym razem tylko jedna noc w Mexico City i kolejny autobus – tym razem do Puebla.

Przejazd z dworca do centrum nie nastraja zbyt optymistycznie, brudne ulice, rozwalające się samochody przypominają trochę Mexico City (widok często spotykany w bocznych uliczkach w centrum). Na szczęście samo Zocalo to już inny świat. Centrum dużo czystsze niż w MC, ludzie uśmiechnięci, a i turystów typu “biała twarz” bardzo niewielu (podobnie zresztą jak we wszystkich poprzednich miejscach z wyjątkiem SMdA).

Bladość swą zawdzięczamy filtrom UV 50 – bo przecież nie od dziś wiadomo, że urodę mam latynosa 😀 tylko te blokery nie pozwalają ujrzeć mego prawdziwego oblicza 😀

Tym razem oszczędzimy widoku kolejnych katedr i kościołów 🙂 Miasto to kojarzy się nam bowiem z zupełnie innymi rzeczami 😀




Meksykanie nie znają pojęcia “monopol telekomunikacyjny”

Trochę inaczej ją sobie wyobrażaliśmy


No i na zakończenie ikona architektury Puebli – czyli wycinek elewacji obłożonej płytkami ceramicznymi – jedna z kilkuset kamienic w mieście:

4 Responses to Puebla

  1. Hubert says:

    Nie wiedziałem, że granicy z Kalifornią strzeże koń na biegunach…

  2. Mariusz says:

    Przyjrzyj mu się uważnie – jaki uzbrojony 😀

  3. Hubert says:

    Tylko kowboj przybił gwoździa przy barze.

  4. Mariusz says:

    niezły wzrok 😀
    u Was tam chyba więcej kołboii – tylko picie bardziej forbiden 🙂

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *