San Cristobal de Las Casas

Oj długa droga z Puebla do San Cristobal de Las Casas – około 11h w autobusie robi swoje. Na szczęście musimy obalić mit o arktycznych temperaturach w autobusach dalekobieżnych. Średnia temperatura to 23stopnie czyli całkiem przyjemnie. Wystarczyła bluza z długim rękawem i skarpetki. Choć my to chyba mocno zimnolubni jesteśmy – co może wiele wyjaśniać- ale do tego dojdziemy za parę wpisów 😀

Samo miasteczko bardzo przyjemne, pełno knajpek, Indian i białych turystów – “Dzieci Kwiaty wannabe”.

Przy okazji miasteczko jest fajnym miejscem wypadowym do San Juan Chamula i kanionu Sumidero.






Aha, w dobrym tonie jest pomalować dom w kolorze swojego samochodu:

Jak zwykle dzieciaków pełno:


a jedno to nawet dziwnie znajome:)

ps.
co do tych “hipis wannabe” to fajnie jest nosić takie odjechane ciuchy, żyć sobie “skromnie” w zgodnie z naturą, a wieczorkami w knajpie sprawdzać maile na BlackBerry i logować się do FaceBooka popijając wszystko sporą ilością drinków i gaworząc wesoło po francusku ze swoimi kolesiami podrywać laski 😀

2 Responses to San Cristobal de Las Casas

  1. marcin says:

    Przystąpiliście do Zapatystów ?
    Hipisi odrzucający globalizm – sprawdzający maile na Blacberry ….
    Dobre

  2. Mariusz says:

    Wiecie jak jest, trzeba być na bieżąco czy gdzieś nie ma jakiejś cool rewolucji.
    Najgorsze jest to, że panuje tutaj kult takich dupków jak Che Gueveara i reszta zgrai przytakującej tej idei. W sumie fajnie jest być komunistą jak się ma kupę szmalu na koncie, mieszkanie w Paryżu, dobre auto i nigdy nie widziało kartek na buty…

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *