on duty

wyobraźmy sobie małą ciastkarnie w centrum – powiedzmy 60m2 powierzchni wystawowo-obsługowej. Pomijając doznania termiczne >piec w rogu, a na zewnątrz +32<  oraz zapachowe – mimo upału nie chce się wychodzić :),  – pomoże nam to zrozumieć meksykański model organizacji pracy. Podchodzisz do lady i pobierasz tace wielkości WIELKIEJ pizzy (aluminiowa coby mało gramotny klient nie potrzaskał – czyt. ja). Na tace nakładasz sobie co tam tylko Ci się zamarzy i podchodzisz do Pani nr.1, Pani ta okiem fachowca sprawdza zawartość tacy i wypełnia Dokument nr 1. Z tym też dokumentem udajemy się do Pani nr.2, czyli kasjerki, sprawdza ona zapiski na Dokumencie nr 1 i podaje kwotę do zapłaty. Po jej uiszczeniu wręcza nam Dokument nr 2 na którym stawia pieczęć nadającą moc urzędową temu Dokumentowi. Następnie z opieczętowanym Dokumentem udajemy się do Pani nr 3, która sprytnie pakuje nasze sprawunki (każde z osobna w foliową torebkę – Meksyk kocha foliowe torebki) po to by później wszystkie razem włożyć do kolejnej „reklamówki”. Warto nadmienić, iż przy Pani nr 3 stoi ogromny kosz do którego tuż po jego weryfikacji >bądź nie, bo rzadko ktoś zaprząta sobie głowę przeglądaniem Dokumentu nr.2< przez Panią nr 3 ląduje JakżeWażnyDokumentNr2.
Całość odbywa się przy jednej ladzie i odległość między skrajnymi punktami nie przekracza 4m. Pani nr 2 oraz Pani nr 3 siedzą na tyle blisko, że dotykają się łokciami.
Oprócz wymienionych wyżej w ciastkarni pracuje także obsługa pieca (2 osoby), dostawca/właściciel i pewnie przychodzi po godzinach ktoś do sprzątania.
Tym oto sposobem wszyscy mają stałe zajęcie i czują się potrzebni 😀 Aha, w drzwiach stoi Ochroniarz…

to fakt, że mieliśmy w Meksyku wrażenie, że każdy pracuje, każdy próbuje coś sprzedać, coś upichcić na ulicy – ewentualnie coś wyżebrać (to ostatnie tylko w kilku miejscach). Z tego co zobaczyliśmy pierwszego dnia wynikało również, iż każdy jest policjantem lub Indianinem tańczącym pod katedrą – ewentualnie oczadzającym za dychacza szamanem wyganiającym złe duchy 🙂 Oczywiście jest też milion śmieciarzy, 800 tys taksówkarzy i jakieś półtora miliona protestujących dzień w dzień na Zocalo. Cóż taki urok miasta z 10+milionami mieszkańców.

Do tego każdy wymyślony i wyprodukowany kiedykolwiek pojazd, który jakimś zbiegiem okoliczności dostał się do Meksyku jeździ tam po dziś dzień i nic nie wskazuje na to by miał przestać. Oczywiście pojazdy te mają cel nadrzędny – czyli mają przewieźć ładunek z pkt a do pkt b – bez względu na to czy mają światła, zderzaki i szyby czy też nie.

Co więcej pojazdy te przechodzą szereg modyfikacji pozwalających lepiej realizować swoje zadanie. Tak więc przede wszystkim instalowany jest system car audio robiący odpowiednie umcy-umcy, coby się cebuli lepiej jechało, który zawstydzi niejednego króciutko obciętego posiadacza BMW z podwarszawskiej miejscowości, ewentualnie instalowane są przeróżne dekoracje świetlne zmieniające całkowicie nasze wyobrażenie o tym jakiego koloru powinny być kierunkowskazy z przodu, jakiego z tyłu, jak “mocno” powinny świecić dysze spryskiwaczy oraz na ile można wyrazić siebie instalując odpowiednie neony w okolicy tablicy rejestracyjnej.

Ponadto jeśli dziwnym trafem samochód, który miał być pickupem nim nie jest to żaden problem użyć szlifierkę kątową i spawarkę po to by szybko wyprodukować np Nissana Tsuru pick-up (japce się pomyliły i zrobiły sedana).

Wydaje się, że elementy typu lakier czy lusterka zewnętrzne wręcz przeszkadzają w realizacji celu 😀 Policja oczywiście w żaden sposób nie reaguje na takie pojazdy – jak również na fakt przewożenia istot ludzkich na pace pick-upów po autostradzie z prędkościami dozwolonymi 🙂

Za to podczas wypożyczania samochodu w Meridzie trafiliśmy na barierę językową przy próbie wytłumaczenia, że chcemy fotelik dla Marty – skończyło się na jeździe na kolanach u mamy, bo ponoć fotelik jeden jest ale chyba w Mexico City, a i to nic pewnego 😀

No i na koniec pucybut – niesamowicie ważna fucha w Meksyku- bo czyste błyszczące buty to jeden z najważniejszych elementów ubioru mężczyzn. A cały rytuał ich pastowania z boku wygląda jak przedstawienie ze starannie wyreżyserowanymi ruchami. Do tego 7 przeróżnych substancji jakie są nakładane na buty w czasie tego zabiegu i kilka rodzajów ściereczek do ich rozprowadzania, matowienia i polerowania.

6 Responses to on duty

  1. Hubert says:

    Wreszcie temat dla mężczyzn 🙂
    Odniosłem wrażenie, że biurokracja została przejęta od Amerykanów, ale po chwili zastanowienia przypomniałem sobie debiutancki film krótkometrażowy Kieślowskiego pt. “Biuro” (o ile dobrze pamiętam) i doszedłem do wniosku, że byliśmy pierwsi.

    Co do fotelików, to następnym razem po prostu przypnij Martę zwykłymi pasami. Dla dzieci powyżej dwóch lat foteliki nie udowodniły swojej skuteczności (ale niestety nadal mamy obywatelski obowiązek je stosować)

    http://www.ted.com/talks/steven_levitt_on_child_carseats.html

  2. Krystyna says:

    coraz dłuższe teksty… jak tak dalej pójdzie po powrocie zmienisz zawód na PISARZ :))

  3. Agnieszka says:

    Witajcie, miło znów słyszec o Was. zaczynałam się już martwić, że gdzieś utkneliście.
    Co do tych Pań nr 1, 2, 3, a nawet i 4 się zdarza, to tu w Ameryce to zjawisko ma swoja nazwę : ‘brak bezrobocia” 🙂 tylko, że niewiele osób wie ile tak naprawdę wynosi stawka miesięczna tych osób! w wielu wypadkach wystarcza na dojazd do pracy i powrót do domu! 🙁
    Dziękuję za pozdrowienia, które tak a propo dopiero teraz odkryłam na Skypie 🙂
    Ściskam mocno podróżujacych 🙂

  4. Mariusz says:

    Krystyno – trenuje aby nie zapomnieć jakże przydatnej umiejętności wyrażania się na piśmie – co jak wiesz jest niezbędne w korpo-świecie 😀
    Gofer ma już pełnego pampersa?

  5. Pola says:

    O właśnie 🙂 ja taki okaz znalazłam, pewno jeszcze na chodzie http://picasaweb.google.com/lh/photo/Y8wfBUKK45Sv-PgXcV09FA?feat=directlink

    Trzeba tylko nadmienić, że pieszy musi zdwoić uwagę, nie tyle, żeby przejść przez ulicę, tylko żeby to przejście przeżyć.

    A tak w ogóle kocham Meksyk.

  6. Mariusz says:

    Musiałabyś poprzechodzić przez ulice w Nowym Jorku – Meksyk ze swoim chaosem motoryzacyjnym jest przy tym kolosie XXI wieku niczym oaza spokoju 🙂

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *