bejbuś on board

Miejsce: wnętrze samochodu gdzieś w Utah, jedziemy do North Rim

Uczestnicy: Tata, Mama i Bejbuś aka Diabełek Tasmański

Ładne widoki za oknem, my podziwiamy, Bejbuś zajęty swoimi sprawami.

Nagle krzyk na tylnym siedzeniu:

DT> AAAAAAAAA!!!!!!!!!!

M> Co się stało Kochanie?

DT> AAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!

M> Martusiu powiedz co się stało, boli Cię coś?

DT> AAAAAAAAAAAAAA NIE AAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!

M> Skoro Cię nie boli to co się stało?

DT> AAAAAAAAA UPADŁO AAAAAAAAAAA!!!

M> Co upadło Skarbie?

DT> TO AAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!

T> Marta powiedz co Ci upadło to zaraz to znajdziemy.

DT> TOOOOO UPADŁO AAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!

M>  Myszko ale jakie “TO”?

DT> NO TOOOOO CO MI UPADŁO!!!!!!!!!!

T> dalej nie wiemy czego szukać, powiedz co Ci zginęło

DT> NO WŁAŚNIE TOOOOOO CO MI UPADŁO!!!!

DT> NO GDZIE TOOOO JEST?!?!? AAAAAAAAAAA!!!!!!!

M> Marta uspokój się i powiedz spokojnie czego mamy szukać

DT> NO MÓWIĘ !!!! TO CO MI UPADŁO!!!! DAJ MI TOOOOOO!!!!!

T> Słonko powiedz co zginęło to zaraz znajdziemy, już staje na poboczu..

DT (już całkiem wytrącona z równowagi)> ALE GDZIE TO JEST?!?!?!? NO GDZIE ?!?!?!?! TO CO MI UPADŁO???!!!! AAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!! DAJ DAJ DAJ DAJ

zatrzymujemy się

M> no to poszukajmy tego co zginęło

DT> AAAAAAAAAAAA!!!!!!!!! JECHAĆ NIE STAWAĆ AAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!

M> to już nie szukamy?

DT (spokojnie jak aniołek)> nie, chcę jechać 🙂

taką mamy apteczke rozbudowaną, a żadnych kropli na uspokojenie……

One Response to bejbuś on board

  1. Hubert says:

    Trudno wyczuć potrzeby dwulatka. Niedawno Olaf jak rano się obudził, to jego pierwsze słowa były:

    “Bedzie, bedzie baaasen”

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *