Nasza Alaska

Pisaliśmy już w podsumowaniu Alaski, że mimo iż pięknym jest miejscem to nie do końca pokryła się z naszymi oczekiwaniami =>zbudowanymi na podstawie opinii ludzi, którzy tam byli.

Nie będziemy wnikać w to czy mieli oni więcej szczęścia od nas, czy też po prostu kupę kasy i czasu żeby zdążyć ją wydać w trakcie czekania na ładny widok 🙂 A że zaciągnęliśmy języka u miejscowych to jak nam ktoś powie, „Alaska zimą to jest to” to mu podamy adres najbliższego szpitala psychiatrycznego gdzie takie zmiany osobowości się leczy – co prawda nie jest to tanie ale ponoć spory procent pacjentów z tego wychodzi.

Wracając do sedna sprawy czyli do „naszej Alaski”, założenie było takie 3 miesiące na USA i spróbujemy „testowo” coś zobaczyć w Kanadzie – aby mieć wskazówkę na przyszłość czy warto czy też nie. Ttego „testowo” wyszło nam nieco ponad tydzień – co wystarczyło raptem na zobaczenie BC i paru miejsc w Albercie. Jednym z nich był park narodowy Jasper.

Co tu dużo pisać właśnie tak sobie wyobrażaliśmy lato na Alasce 😀 Ciepło – ale nie gorąco, krystalicznie czyste powietrze, masa lodowców, ogromna ilość zieleni i zwierząt wszelkiej maści – w tym Dziki Komar Kanadyjski, którego ukąszenia na szczęście swędziały tylko dwa dni 😀

Na początku wypatrywaliśmy zwierząt z boku drogi – złaknieni takich widoków – jednak po przejechaniu raptem paru kilometrów daliśmy sobie spokój bo trzeba było tak uważać, żeby przez przypadek żadnego z nich nie potrącić na szosie 🙂




Ceny na szczęście dalekie od pułapów alaskańskich – ale też wyższe niż u Wielkiego Brata. Wysoki koszt noclegów wynikał najpewniej z faktu, iż przyszło nam spędzić ten tydzień wraz z resztą 30 milionów Kanadyjczyków, którzy wtedy właśnie mieli szczęście zażyć uroków długiego weekendu.

Smutna prawda jeśli chodzi o część typu „visitors center”, mapki dla turystów i ceny wstępu do parku jest taka, że Kanadyjczycy robią niezły interes. Informator jeden na 10 parków na dodatek z kiepskimi mapkami, aby dostać broszurę o widokowej trasie łączącej Jasper z Banff trzeba się było udać w zupełnie inne miejsce bo tu akurat wyszły. Za to ceny wstępu jakieś 3 razy wyższe niż w US 🙁 Pomijając już fakt posiadania Annual Pass to każde wejście do parku narodowego w stanach kosztuje od 10 do 25 dolarów za auto i jest ważne nie mniej niż 3 dni (choć i 7 nie jest rzadkością). Tutaj koszt bliski jest 20 CAD (różnica w kursie pomijalna) za to na każdy dzionek trzeba mieć nowy ticket…

A park? taki se 😀




9 Responses to Nasza Alaska

  1. Hubert says:

    Może Alaska, jako stan, jest taki sobie, ale przynajmniej są wylengarnią światowej klasy polityków płci żeńskiej.

  2. magda says:

    Dokładnie tego typu zdjęć spodziewałam się z Waszego wypadu na Alaskę. A tu proszę BC. Trzeba będzie kiedyś się przekonać na własne oczy 😉

  3. Mariusz says:

    Myślę, że nie będziesz żałowała 🙂 Osiedlicie się w Sydney my w Vancouver i będziemy do siebie wpadać 😀

  4. magda says:

    hehe. nie byłeś jeszcze w sydney, więc nie wiesz czy przypadkiem i Wy się tam nie osiedlicie 🙂 wtedy byłoby regularne piwko i grillowanie bez narażnia na koszty biletów lotniczych 😉

  5. Mariusz says:

    Może być i tak – choć ja osobiście jestem bardziej “zimnolubny” i trochę przeraża mnie lato w AU

  6. andi says:

    Sydney porownywac z Vancouver moze tylko
    i wylacznie ktos, kto po pierwsze nigdy nie byl w
    Vancouver, po drugie uznaje Buenos Aires za
    najpiekniejsze miasto 😉

  7. magda says:

    A Andi jak zwykle łazi po różnych blogach i zostawia na nich złośliwe komentarza… 🙂

    Mariusz, zawsze możesz zamieszkać na Tasmanii, albo w NZ. Będzie chłodniej 😉 Choć ja nie mam nic przeciwko temu, żeby mieć kontakt w Vancouver 😉

  8. andi says:

    mi sie ten blog podoba, ciekawe obserwacje, bez owijania
    w bawelne. choc czasem sa one oparte o malo
    szczesliwy wybor trasy – zapewniam cie mariusz, alaska
    ma wspaniale miejsca, jeszcze raz – katmai nat park
    to moim zdaniem jedno z 3-5ciu najwspanialszych miejsc
    na ziemi – ale interesujace beda dla mnie uwagi o kolejnych miejscach, ktore znam i lubie (badz nie lubie).
    natomiast magda mozesz spac spokojnie, twojej strony
    juz nie odwiedze.

  9. Mariusz says:

    andi – trasa jest jaka jest, dla nas jest ona szczęśliwa bo zawiera w sobie odwiedziny przyjaciół w różnych zakątkach świata i to jest dla nas ważniejsze niż oglądanie różnych miejsc uznawanych bądź nie za cuda świata.
    Co do Katmai to nie wątpię, że jest rewelacyjne – ale można się tam dostać tylko drogą lotniczą i koszt spędzenia tam 3 dni to dla naszej trójki ponad 3 tys dolarów – nas po prostu nie stać.
    Ja tam do Magdy zaglądam i zaglądać będę 🙂

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *