Portowe życie

O rany jakie paskudne to miasto (to tak na pierwszy rzut oka), na drugi hmmm w sumie niewiele się zmienia…
Ale jak się po raz n-ty przechodzi obok tych leciwych rybackich domków – wyglądających jak sklecone naprędce byle jak i z byle czego. Można stwierdzić, że coś w sobie mają niektóre z nich.
Na dodatek już pierwszego dnia znaleźliśmy takie swoje miejsce z jedzeniem – co prawda mamy tam kawałek bo do portu, ale absolutnie pierwsza klasa – na szczęście nie cenowo i nie z wyglądu – to raczej taka knajpa dla lokalesów. Ostatnio tak dobrą rybę jedliśmy na Alasce. A to jest naprawdę dobra rekomendacja.
To co zaskakuje to ogromna ilość salonów gier (wszystko przed nimi 🙂 ) gdzie króluje jednoręki bandyta i naprawdę niskie ceny – co nijak nam nie pasuje do obrazu Chile jaki sobie zbudowaliśmy na podstawie opinii innych. Pewnie wynika to z faktu, że jest mocno przed sezonem, miejsce to trudno nazwać turystycznym, a ewentualne wycieczki kosztują 50% ceny nominalnej (wulkany/Chiloe).
Nasz pobyt tutaj zbiegł się w czasie z akcją wydobywania górników z San Jose na powierzchnię. Musimy przyznać, że takiej solidarności z innymi nie wiedzieliśmy jeszcze. W każdym sklepie, na każdym straganie, wszyscy przysłuchiwali się relacji z akcji ratunkowej. Każdy spotkany człowiek zaczynał od stwierdzenia: „Już dziesięciu, już jedenastu, idzie lepiej niż myśleliśmy….” i na koniec ta radość z powodzenia całości.
Miło też było usłyszeć od taksówkarza że Juan Pablo to był swój gość. I że był u nich, o tu właśnie w tym miejscu i że teraz tu stoi krzyż i generalnie to fajnie, że ludzie z tak egzotycznego kraju przyjeżdżają do Chile.










no i okolica:



3 Responses to Portowe życie

  1. Dag says:

    Rzeczywiście domki rybackie coś w sobie mają – niektóre, a okolica przecudna, widoki zapierające dech w piersiach 🙂

  2. Hubert Muchalski says:

    Co oni? Pomnik postawili Gorbaczowowi? 😛

  3. Mariusz says:

    No widzisz, Gorbiego wszędzie lubią 😀

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *