Gringo Ferry

Kuba ładnie opisał to zjawisko na podstawie swoich doświadczeń hostelowo/podróżniczych. Nieco zmieniając tą nazwę możemy śmiało napisać, że prom na którym się znajdujemy to jest takie właśnie Gringo Ferry. Wszystko poddane pod nos, łącznie z rozkładem autobusów w Puerto Natales w każdym możliwym kierunku (a są dwa). No i wieczorkiem Bingo dla Gringo czy jak się ta gra nazywa 🙂

Statkiem tym pływa zamożniejsza część backpackersów, na dodatek dająca wyraźnie do zrozumienia reszcie, że to ONI zapłacili i że to ONI tutaj rządzą. Skutek tego jest taki, że ciężko jest znaleźć miejsce aby zjeść w spokoju posiłek, bo ONI akurat skończyli, ale teraz ONI zamierzają grać w karty przy tym stoliku. A ty INNY podróżny możesz sobie zjeść w kącie na kolanie. Podobnie nie usiądziesz w świetlicy w sofie (mimo teoretycznie sporej ilości miejsc) bo ONI porozkładali się na trzech miejscach i planują swoje podboje Ameryki Południowej. Oczywiście czynią to z jedyną, najwspanialszą i najmądrzejszą Wielką Księgą Wspaniałego Backpackersa firmy Lonely Planet. Tam znajdą wszystkie niezbędne do przetrwania w tym wrogim środowisku informacje.
Jak tylko rozbrzmiewa z głośników zapowiedź stewarda (ta po angielsku, bo po hiszpańsku <wnioskując po wyrazie twarzy> nie bardzo rozumieją), pędzą na złamanie karku, bo to cieśnina tak, siaka czy owaka, wyspa świętego jednego lub drugiego itd.
To oczywiście mocne generalizowanie, bo jest parę osób, które odstają od tego wizerunku – ale tak z grubsza rysuje nam się ICH obraz.

Ja za to siedzę sobie w swoim kąciku z podgrzewaną podłogą (jest nie więcej niż 10°C) i patrzę jak biedaki marzną na ślicznych ażurowych ławeczkach…








One Response to Gringo Ferry

  1. greszczyn says:

    ” prawie” jak prom do Karlskrony 😉

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *