Kovalski i spółka

Mimo, że nie jesteśmy wielkimi fanami zwierzyny wszelakiej (no chyba, że pod postacią asado) to poświęciliśmy się i zakupiliśmy ekscytującą wycieczkę do miejsca gdzie ponoć sporo ptactwa jest. A, że ptactwo to mało mobilne w przestrzeni powietrznej to i ogląda się je spacerujące po ziemi. Niby chodziło o nieloty, które to powinny dostać Oscara za rolę drugoplanową w Madagaskarze, ale pierwsze na jakie trafiliśmy to bratankowie słynnego Pędziwiatra, który też zasłużony dla kinematografii.
Już spotkani w busie Anglicy, kojarzeni z promu, przyznali, że to ich trzecie podejście do oglądania pingwinów i jak do tej pory widzieli je tylko w telewizorze. Nowa Zelandia dwukrotnie ich rozczarowała pod tym względem, teraz była kolej na Chile, a jako że dalej jechali do Ushuaia to mieli jeszcze plan awaryjny. My nie dość, że takowego nie posiadaliśmy, to jeszcze Marta miała obiecaną konfrontację swojego pingwina z „lokalesami”. Jak ważne to było wiedzą tylko Ci który próbowali kiedyś tłumaczyć dwu_i_pół_latce dlaczego nie ma tego co obiecali i że niepotrzebnie czuje się oszukana…
Co prawda Spryciula miała też zwierza rezerwowego do porównania, ale trochę słabo „konwiniował” kolorystycznie.





Na szczęście ptactwo dopisało w ilościach wystarczających do zaspokojenia naszej ciekawości, więc wyjazd można by zaliczyć do bardzo udanych gdyby nie ekscytujące hidden cost pojawiające się za co drugim zakrętem. Może i Chilijczycy są przyzwyczajeni do takiego krętactwa, ale nas to szczerze powiem wyprowadziło z równowagi. Bo niby płaci się za wycieczkę (a paniusia zapewnia że to wszystko), a później nagle jakaś opłata za wjazd na drogę prywatną, potem jeszcze wstęp do miejsca gdzie można oglądać ptaki… Dobrze że nie kasowali jeszcze „exit fee” – czemu już wcale byśmy się nie zdziwili.
Jedyny problem to brak możliwości skombinowania paru tysięcy pesos w miejscu gdzie prąd jest tylko z generatora.

3 Responses to Kovalski i spółka

  1. Hubert Muchalski says:

    A ja myślałem, że systemy operacyjne oparte na pingwinach są open source.

  2. Mariusz says:

    ja też i dlatego pojechaliśmy bez kasy na tą wycieczkę 🙂

  3. monsun says:

    Swietne zdjecia! Szczegolnie mi sie podoba ten pingwin, ktory sie przymierza do salda w tyl 🙂

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *