Na Salar – dzień drugi

Nietrudno zgadnąć jaki kawałek powitał nas wczesnym rankiem wsiadając do auta 🙂 W sumie lepsze te wszystkie Modern Talking, CC Catch i Bad Boys Blue niż Panamericano. Z często puszczanym tym ostatnim – nie wróżyłbym naszej kucharce zbyt długiej wspólnej podróży z nami, a tym samym pełnych brzuchów nam…

Noc nie okazała się zbyt chłodna i dwa koce na głowę w zupełności wystarczyły każdemu z nas (choć były wyjątki w innych autach – ale o tym w późniejszym terminie), a zefirek wiejący z dziury w suficie jakimś cudem ucichł.
Sen również dopisywał mimo wysokości 4130m (ale też nie u wszystkich – wrócimy do tego).
To, że na zewnątrz było nieco chłodniej zaobserwowaliśmy już parę minut później gdy mieliśmy okazję pokruszyć lód na jednym z brodów jakie pokonywaliśmy.

Nieco później zajechaliśmy do gejzerów Sol de Manana, które co prawda dymiły sporo, ale jakichś spektakularnych widoków nie oferowały.
Były też gorące źródła zasilające Rio Amargo, w których można się było wymoczyć. Jedynym problemem było wyjście z wody, wiatr nie przestawał nawet na chwilę piaskować wszystkiego wokół. Zaś jego temperatura szybko pozwalała zapomnieć o przyjemnej kąpieli. Ponieważ było to miejsce naszego lunchu to dopiero głód wypędził nas z wody.
Potwierdziła się również teza o wyjątkowo niskiej wilgotności powietrza w tym miejscu, wystarczyło bowiem spędzić minutę na zewnątrz by być wysuszonym, z drugiej zaś strony to była najdłuższa minuta w moim życiu….

Całość dopełnił przejazd przez Desierto Dali

i dotarcie do Laguna Colorada, która to była przedsmakiem dla tego co było w planie na dzień kolejny. To ostatnie miejsce zachwyca swoim kolorem, który zawdzięcza pigmentowi z alg oraz innym świństwom zalegającym na dnie tego zbiornika wodnego. Zapach zaś przypomina Yellowstone 🙂
Na środku królują wyspy z boraxu i lodu.




Całość kończymy na 4360 m npm w nieco bardziej „basic” miejscu, jest ono również chłodniejsze niż poprzednie – termometr nie kłamie – wewnątrz pokoju jest w porywach 5°C. Wypożyczony śpiwór przydaje się 🙂

ps.
obiecujemy, że tylko Salar będzie day by day 🙂

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *