Marta ma głos

No i skończyła się nasza południowo-amerykańska “krucjata” 4 miesiące starczyło raptem na odwiedzenie czterech krajów – z których w jednym zabawiliśmy nieco dłużej (Argentyna). Ten wydawać by się mogło długi czas – z ledwością starczył na zobaczenie kilku atrakcji i takie zwyczajne “bycie tu”. Ruszamy na Rapa Nui, która to niby też południowo amerykańska – ale mamy swoje zdanie na ten temat, podobnie jak spotkany swego czasu w Nevadzie przemiły Kalifornijczyk, który niemal nas przekonał, że to Mont Blanc a nie Elbrus jest najwyższym szczytem Europy. A obecny stan rzeczy jest tylko i wyłącznie odbiciem ego pana Messnera 🙂
Przez ten czas wiele się zmieniło – a największa odnotowana zmiana to nasza córka. Przyznać musimy, że rośnie nam mistrz ciętej riposty, ściemniacz, kombinator i cwaniak.

Najgorsze jest to, że za nic w świecie nie wiemy skąd jej się to bierze. Ojciec spokojny, matka poukładana…
Staraliśmy się kilka z jej refleksji zanotować – bo pamięć ulotna strasznie w naszym wieku. Mam nadzieję, że po przeczytaniu – nikt już z dzieckiem nie wyjedzie 🙂

mamy więc dwie kategorie – pierwszą z grubsza możemy nazwać złote myśli:

.

główka pracuje:

I on ma taki NACISK na plecach, taki specjalny różowy jak flaming…..i jak go nacisnę – ten nacisk różowy to mi urosną takie skrzydła i będę latała. (rzecz się działa w Buenos Aires gdzie mieszkaliśmy dość wysoko i mieliśmy balkon – więc musiałem z nią negocjować – by pierwszy lot spróbowała robić w pokoju i to w obecności jednego z rodziców)

.

.

ostatniego słowa nigdy nie odda:

Ja już nie mam sił z Tobą, ja już sobie idę (zrezygnowana jak 4 raz poprosiłem by poszła do łazienki się umyć)

.

.

mamy też instynkt samozachowawczy

NIE!!! STOP!!!! Nie będziesz jadł moich naleśników!!! (iw El Calafate – do taty)

.

.

są też negocjacje ocierające się o szantaż:

– Tato! Kup mi tego balona!
– Nie
– ? Przecież byłam dla Ciebie dobra?
(Rio de Janeiro)

.

.

siła perswazji:

Idźcie stąd bo zaraz mnie trafi szlag!!! (Mendoza – do much na łące)

.

.

asertywność:

Nie, nie, dziękuję dziękuję (z wrodzoną nonszalancją – nie do przekazania w formie “pisanej”)
wersja hiszpańska w Santiago do sprzedawcy snackow “atakującego” ludzi na ulicy- no, no, gracias, gracias

.

.

Mamy też do czynienia z badaniem tematu w sposób prokuratorski (po poniższym mamy też ciąg dalszy – np. nie mogę rzucić taty telefonem o ziemię)
Dlaczego?
– a dlaczego?
– a dlaczego?
– a wtedy?
– a wtedy Malta?
– a wtedy mama?
– a wtedy tata?
– a wtedy my?
…..
– a wtedyyyyyyy…. co a wtedy?

.

.

staranie o to by zawsze była sytuacja win-win:

Ty zostań tu (pokazując mamie palcem miejsce gdzie ma zostać), bo ja mam ważną sprawę.
hmmmm (widząc że mama nie ma zamiaru posłuchać) – no dobra, możesz iść (w Buenos Aires)

.

.

ostra krytyka:

Nie rób tak głupio!!! – do ojca swego jedynego, kochanego

.

.

zagajenie rozmowy:

Jest taka sprawa…..

.

.

zagajenie wersja 2

Jest problem…..

.

.

Własny gust (dobry rzecz jasna)

Załóż mi tą suknię…… NIE, NIE TĄ, TĄ balową (kupiona jeszcze w stanach – jest osobistym fetyszem dwu i pół latki)

.

.

pomysły na spędzenie wolnego czasu:

Będę tu siedziała, opalała się i paliła papieroski – na balkonie w BA – my nie palimy – Wiola to przez Ciebie! 😛

.

.

Obserwowanie rzeczy ulotnych

SOSPENDZA SIE SOSPENDZA SIE SOSPENDZA SIE SOSPENDZA SIE, oooooo szybko jedzie (w metrze w Buenos Aires)

.

.

propozycja i argument na jej poparcie:

Nie mów tak do mnie bo mnie rozboli głowa…. – do mamy

.

.

propozycja bez argumentu:

Nie mów takich głupich rzeczów (to usłyszeliśmy jak dostała zakaz oglądania bajek w BA)

.

.

mamy też sprorą wiedzę o światach alternatywnych:

ten świat mi się nie poboba!

– a jaki Ci się podoba?

– inny, ten który myszki budują,

– a gdzie on jest?

– w innym świecie….

po namyśle:

–  a inny świat budują strażniki

.

.

wyrobiony gust:

OHHHHH gdzie są moje magiczne migające pantofelki? Jestem w nich taka piękna księżniczka… (o crocsach – fetysz numer dwa)

.

.

prośba wraz z uzasadnieniem:

Daj mi tą karteczkę, bo ją potrzebuję bardzo!!!!

.

.

kombinatoryka stosowana – tudzież planowanie zbrodni doskonałej:

Chciałabym być i zrywać te wszystkie kwiatuszki
ale tam jest siatka córciu.
ale ja bym ją tak po cichutku cięła żeby nikt nie zazuzażył

.

.

planowanie przyszłości:

chciałam bym spotkać te wszystkie kwiatuszki,

– po co?

– żeby je wszystkie zerwać

.

.

konstruktywna krytyka (po tym jak zaśpiewałem jej piosenkę):

– Nie śpiewaj tak bo mnie rozboli głowa!

.

.


i kategorię wyrazy obce- tudzież odmiana alternatywna:

Gdzie oni IDLI? (czyli gdzie szli?)

POIDŁAM – (poszłam)

IGŁA – mgła

SÓWKA – taksówka (czasem wózek)

Piękny punktowy (punkt widokowy – plw. Kenai Alaska)

ŚNIEGOWA DESKA – snowboard

na widok ogromnej palmy w parku: a jakbym na taką ogromną drabine WEJDZIEŁA

O, tak tu będę stała na GOŚCIŃCU (w autobusie relacji Santiago – Mendoza – chodzi rzecz jasna o korytarz)

GLIZDA – blizna

MAŁPA – mapa

Chciałam bym się WDALAPAĆ  na ten Lodowiec – o wieżowcu ze szkła




Ponadto poznaliśmy tutaj wiele osób, z którymi bardzo miło spędziliśmy czas i miło wiedzieć, że kolejna wizyta w Nowym Świecie będzie dużo łatwiejsza i przyjemniejsza. I właściwie już za tym miejscem tęsknimy.

Za “naszymi” medialunes za rogiem w Buenos Aires, za bife de lomo, za sandwichem de Bondiola, za rytuałem mate (mamy swój zapas), a najbardziej za Dulce de Leche i to w wersji tableta – będąca odpowiednikiem naszej rodzimej krówki….. ummmmm palce lizać 😀

Nie udało się dojechać we wszystkie możliwe miejsca – najbardziej żałujemy pewnej Ambasady, ale niestety względy zdroworozsądkowe przeważyły nad odpuszczeniem sobie tej części kontynentu.

2 Responses to Marta ma głos

  1. Cudnie, jej odmiana przypomina trochę moją po hiszpańsku. Bo czasem słyszę, że robię takie błędy w hiszpańskim jak małe dzieci.

    Świat się zmienia i idzie do przodu, a Ambasada jak stała, tak stać będzie. Więc tak jak mówiłem, zapraszam w drodze powrotnej. 🙂

  2. Mariusz says:

    Szymon – na pewno, gdyby się jednak zdarzyło, że wcześniej zawitasz tam gdzie my to wiesz gdzie dzwonić 🙂

    co do odmiany – to Marty odmiana po hiszpańsku – bije na głowę naszą 🙂

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *