Ten co… go nie widać

Tak jak przypuszczaliśmy najwyższa góra Nowej Zelandii pokazała nam się w całej okazałości – z czego skorzystaliśmy natychmiast robiąc jej zdjęcie i od razu publikujemy na blogu:

Niestety jak się spojrzało w drugą stronę już nie było tak cudnie:
o

Dobrze że się zgubiliśmy szukając idealnego miejsca na zrobienie zdjęcia najwyższemu w Australazji bo trafiliśmy na 50km objazd szutrową drogą przez tereny farmersko-wojskowe – na dodatek jako jedna z nielicznych, tego rodzaju, nie była oznaczona na mapie jako „rental car prohibited”.

3 Responses to Ten co… go nie widać

  1. Dag says:

    Zdjęcie z krzyżem – piękne! 🙂

  2. Paweł Steżycki says:

    Uff jak dobrze ze poskąpiliśmy na lepszą mapę, z takimi szczegółami jak ‘rent car prohibited’

  3. Artur says:

    whooooow “scenka” opada normalnie…

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *