wakacje

Póki człowiek nie wyjedzie to nawet nie wie jak bardzo takie zwiedzanie Świata jest męczące. Trzeba pamiętać o lotach, obmyślać plan na kolejne dni, sprawdzać czy jest jeszcze za co dalej jeździć, tankować, robić zakupy, zdjęcia, potem to wszytko jeszcze raz przemielić i efekt wrzucić na bloga – nie dać się przy tym zwariować – i co najważniejsze nie dać się wmanewrować w jakieś psycho-gierki naszej prawie 3 letniej latorośli.
Aby więc od tego wszystkie odpocząć zrobiliśmy sobie wakacje – takie prawdziwe – bez samochodów, gotowania, planowania, za to z dużą ilością słońca, piasku, rafy koralowej i nieprzytomnie wysokimi temperaturami. Jeśli do tego doda się absolutny brak internetu, ba nawet prądu przez większość dnia, przemiłych mieszkańców ze swoistym poczuciem zarówno humoru jak i czasu to mamy przed oczami Fiji.
Strasznie chcieliśmy zobaczyć jakieś wyspy na Pacyfiku. Na Polinezję Francuską nie było kasy, Vanuatu zdyskwalifikowało położenie w strefie malarycznej (o ile to prawda), za to te wyspy leżą w rozsądnej (cenowo i czasowo) odległości od Oz i NZ więc się tutaj znaleźliśmy.
Niby pora deszczowa, niby cyklony się zdarzają – ale tak naprawdę padało tylko dwa razy (z czego raz jak płynęliśmy na inną wyspę – więc bez różnicy dla nas), cyklonów nie stwierdziliśmy żadnych – więc nie bardzo mamy o czym pisać.

3 Responses to wakacje

  1. Dag says:

    Zazdroszczę 🙂 Bardzo 😮

  2. Wiola says:

    Bosko!!!!! 🙂

  3. Artur says:

    zazdraszczam… najs plejs ! 🙂

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *