Dla odmiany las

Oglądać lasy w Australii to jak jeździć na narty z Włoch do Polski. Ale, że nam akurat tam się otworzył cud przewodnik to pojechaliśmy zobaczyć. Cóż żeby nie było całkowicie druzgocząco to możemy napisać, że las jest wysoki 🙂 A to jak bardzo wysoki miałem okazję sam się przekonać włażąc na jedno z drzew. Nie to żebym był gibki jak orangutan, bo „schody” były więc w miarę kulturalnie można było się wdrapać, by zobaczyć widok z góry. Samo drzewo miało 60m wysokości czyli pięter…. hmmm chyba całkiem sporo. A, że trochę wiało to się kołysało (z każdym metrem coraz bardziej).
Uwierzcie bądź nie ale długa to była droga licząca dokładnie 179 stopni – z ergonomią mają niewiele wspólnego bo to po prostu stalowe pręty wbite dość przypadkowo w drzewo – pozwalające osobnikowi o w miarę długich nogach na wejście na górę. Wejście w sumie spokojne do momentu gdy na przekór zasadzie „Nie patrz w dół” tam nie spojrzymy. Nogi zmieniają wówczas konsystencję na nieco bardziej wacianą, ręce zaczynają się pocić, a przecież nie można się wrócić bo „dzieciakowi obiecałem” 🙂 Tak więc mozolnie, trzęsąc nogami, dotarłem na szczyt.

A tam… morze zieleni na które spogląda się z góry.

I te cholerne 179 schodów w dół…

Będąc już w drodze powrotnej, dziedziczka tronu rzuciła:
Tato czekaj, Kupa!!!

no i tata wisiał na tych prętach gdzieś na 45m od ziemi w oczekiwaniu na powrót widowni…

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *