Stąpając po niebie…

Po co my tu przyjechaliśmy? …. a zobaczyć sztukę.
To sztuka z rodzaju tych, których ja osobiście nie pojmuję i niewiele wskazuje na to bym ją kiedykolwiek pojął. Jakiś artysta był zeskanował zaawansowaną techniką kompjuterową 51 mieszkańców Menzies (całkiem duży odsetek ludności w tej miejscowości – która niespełna wiek temu liczyła ich ponad 10 tysięcy) następnie obrobił komputerowo ich sylwetki i jakimś sprytnym sposobem wykonał ich figury. Następnie zaś poustawiał je na sporym obszarze jeziora Ballard.
Największą zaś zaletą tej sztuki było jej położenie, zlokalizowana mniej więcej po drodze, a dojazd prowadził szutrową drogą długości ponad 50km. Po raz kolejny już zaobserwowaliśmy pewną prawidłowość – w miejscach takich – których teoretycznie odwiedzać nie wolno, najwięcej jest tych którzy postępują wbrew zapisom umowy najmu auta. W sumie na tym to polega – firmy wiedzą, że i tak pojedziesz „unsealed road”, a ty musisz robić tak żeby nikt Ci tego nie udowodnił 🙂 Sprawa jest prosta – turysta ma uciechę, że zrobił coś wbrew umowie, firma jest zadowolona bo turysta jechał po tej drodze z duszą na ramieniu nie szarżując na dodatek oddaje umyte auto.

Nas dwa razy przekonywać nie trzeba – w końcu nie od parady ma się polskie obywatelstwo.

Droga nauczyła nas jednego – nie włączać obiegu zamkniętego w aucie podczas jazdy po un-sealed road. Na początku przeczyło to mojej logice – ale jednak mieli racje ci co takiej właśnie treści naklejkę na szybie przykleili.
Tak naprawdę drogi bite w Australii są bardzo dobre – z wyjątkiem pory deszczowej kiedy to „rozjeżdżają się”. W suchszej części roku jedyną niedogodnością jest pewien afrykański wynalazek dość często spotykany także na polskich drogach. Na szczęście występuje on tylko miejscami, a nie jest normą na drogach po których jeździliśmy.

Na miejscu zaś okazało się, że wszystko wygląda zupełnie inaczej niż w folderze. Jakimś cudem spadł deszcz, jakimś cudem woda nie wyparowała i jakimś cudem było przez chwilę bezwietrznie. My tymczasem przez chwilę poczuliśmy się jakbyśmy stąpali po niebie.





One Response to Stąpając po niebie…

  1. Renata says:

    Magicznie było……

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *