Monthly Archives: September 2012

mazur ciąg dalszy

Far, far north (east)

W drogę

Nareszcie wakacje – znaczy leje

Plan jest prosty: parę dni na Mazurach, potem jodowanie nad morzem – po drodze chcemy coś niecoś zobaczyć.

Rowery na dach, trasa w GPS ustawiona na najkrótszą, bankomat, no i jakaś serio mapa pod ręką bo nawigacja to tylko tak na wszelki wypadek (jakby nie udało nam się zgubić inaczej)

POL_6767

Górskie weekendy (dwa)

Czas pędzi jak szalony, nim się zorientowaliśmy a tu rocznica powrotu zniknęła we wstecznym lusterku. Za nami rok w Polsce, dwa przedszkola, czwarte urodziny i 12 miesięcy stacjonarnego życia. Wyjazdowo jesteśmy  – delikatnie rzecz ujmując – wstrzemięźliwi. Już takie z nas uparciuchy, że musimy skończyć jedno aby zacząć coś następnego.

A że tym razem padło na coś zgoła odmiennego od podróżowania to ciężko było się gdziekolwiek wyrwać. Jeszcze przed powrotem, obiecywaliśmy sobie, że teraz będziemy poznawać nasz kraj. Wstyd się przyznać – ale trudno jest nam sobie przypomnieć kiedy ostatnio byliśmy w górach, nad morzem czy jakimkolwiek innym miejscu.

Stąd też pomysł na to by teraz dla odmiany zajrzeć to tu, to tam u nas. Raz, że fundusze po rocznych wakacjach mocno nadwyrężone, a dwa że stan urlopu nie bardzo pozwala na dalsze wyjazdy. Co prawda kwestia pierwsza została szybko zweryfikowana (znaczy kasa ubywa szybciej niż w takiej np. Ameryce)  🙂 ale drugi argument był ponad wszelką wątpliwość “kierunko-twórczy”.

CSL

Jeden człowiek, jedna pasja

Służbowy wyjazd, prezentacje, dyskusje, lunche, zwiedzanie, poznawanie technologii i… jeden człowiek, który oprócz świetnie prosperującego biznesu ma Pasję…

…160 samochodów i 240 motocykli – wszystko pod jednym dachem…
Niemal każdy z nich na chodzie…

Wśród eksponatów niemal same rarytasy: Bugatti, Abarth, Gullwing, Ferrari, M1, Aston i dziesiątki innych samochodów marzeń, jakby tego było mało na pięterku niemal każdy typ motocykla wyprodukowanego w Niemczech i co oczywista cały przekrój tego co miała w temacie do powiedzenia reszta świata…

Nie wiem dlaczego – ale takie miejsca są dla mnie równie ważne jak Grand Canyon czy Rio De Janeiro- mógłbym spędzać godziny chodząc pomiędzy i podziwiając…

kiedyś trzymali standard...

okolica

Bardzo blisko miejsca gdzie teraz mieszkamy (a jeszcze bliżej tego gdzie pewnie niedługo mieszkać będziemy), jest pewne małe muzeum Bardzo Ważnych Rzeczy.

Nigdy nie było okazji aby się tam pojawić. Przejeżdżając więc pewne dnia przez Otrębusy Marta krzyknęła: “Tato! stop! Co to za stary autobus?!” tak, tak, zdziwiło nas to bardzo – bo dotąd eR wymawiała jak eL – a tu taka zmiana. Miejsce, którym się zainteresowała to małe muzeum motoryzacji mieszczące się w tej podwarszawskiej miejscowości. Zainteresowanie autami może być zrozumiałe – bo robię wszystko by dziewczyna była z tych co raczej portki noszą, miast wszystkich różów i cekinów. Generalnie wychodzi to różnie – ale bez problemu odpytuje mnie z budowy samochodu/motocykla i na moje wymijające odpowiedzi zaraz strofuje – że np. skrzynia biegów służy do jechania szybciej wolniej, a nie jak próbuje jej wmówić do pompowania kół 🙂