po drodze

frombork2

Mazury zaskoczyły nas bardzo, głównie tym, że komarów było jak na lekarstwo, za to deszczu i szerszeni niezliczone ilości. W sumie to rozpogodziło się tylko na chwilę w Reszlu i kolejny raz na jednej z wycieczek rowerowych. Pozostały czas spędzaliśmy głównie na suszeniu przemoczonych elementów garderoby, tudzież opatrywaniu ran ciętych (kocim pazurem). Plus z obrażeń Marty taki, że chwilowo lobbowany jeszcze niedawno pomysł powiększenia inwentarza domowego o kotka – aka “sierściuch”,  został odłożony ad acta i nasza w tym głowa aby zbyt szybko nie wrócił na agendę.

Pozytywne zaś były doniesienia pogodowe znad pięknego polskiego morza. Gdy więc zakończył się agroturystyczny etap naszych wakacji, ruszyliśmy na północ. Metoda odnajdywania właściwej drogi jest u nas prosta. Najpierw jedziemy w dowolnym kierunku z obecnego miejsca przebywania jakieś 15km (najchętniej w stronę gdzie cywilizacja zanika), a następnie włączamy nawigację (mapy z brodą) i ustawiamy miejsce docelowe oraz najkrótszą trasę. Główną zaletą jest to, że niemal nie zdarza się aby mieć “przyjemność” spotkania z tysiącami współbratanków właśnie zmieniających wakacyjny turnus.  Oczywiście miejsc docelowych wybieramy sobie kilka po drodze – bo taka prosta droga np. z Mrągowa do Łeby byłaby zbyt nużąca.

Pierwszy na trasie był Frombork.





pozniej pojechaliśmy szukać przeprawy promowej i już przy tej drugiej się nam udało…



Po tych wszystkich atrakcjach dotarliśmy do celu…

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *