Będziesz to jadł?

POL_8520

Jak sie podróżuje w trzech chłopa to prawdopodobieństwo, że któryś jest głodny rośnie wykładniczo w miarę pokonanego dystansu. Na szczęście Nowy Jork ma na wyposażeniu setki (jak nie tysiące) mobilnych stanowisk z hot-dogami. Jako, że prawdziwi podróżnicy (znaczy my) mają obowiązek korzystania tylko z prawdziwych miejsc stołowania się prawdziwych miejscowych to uderzyliśmy do jednego z takich prawdziwych miejsc. Pominę milczeniem propozycje sprawdzenia jak jest w ichniejszym przybytku Rolanda McDonalda – wystarczylo bowiem postraszyć kolegę szejkiem bekonowym i root beer od Danny’s by przystał na propozycję stołowania się na ulicy.

Sympatyczny młodzieniec o rysach twarzy trącących bosforskimi korzeniami z nieskrywaną radością przyjął nas u siebie witając (najprawdopodobniej) słowami “Łot du ju łont?”. Co do poprawności ich odczytania mieć można wątpliwość bo akcent ten w niczym nie przypominał, żadnej znanej mi dotąd odmiany języka Szekspira. Niemniej powitanie było gorące tym bardziej, że ze stanowiska Szefa Kuchni raz po raz buchała to para, to jęzory ognia.

Nieszczęsny nasz miłośnik Macdonalda w wydaniu amerykańskim poprosił był o HotDoga będącego (jak mniemam po wielkości napisów na punkcie gastronomicznym) ukoronowaniem kunsztu kulinarnego i głównym daniem tu serwowanym.

Niestety prośba ta spotkała się z dość chłodnym przyjęciem ze strony obsługi wyrażonej słowami:

Łot!?!?!!! Du ju łona it dat szit? Tajk dys.

Po czym wskazał na inna propozycję w menu.

Dzięki, zostanę przy hotdogu,

Ar ju krejzi men? Toldju tejkyt!

Nie dziękuję, jednak wezmę hotdoga – takiego najzwyklejszego bulka i kielbaska,

Du ju rili łont to it dys sziti sendwicz? Tejk, łot I toldju!

Jednak wezm….

Aj dont sel ju!

Po czym odwrócił się ostentacyjnie na pięcie.

 

Polecam stoisko przy Central Parku – prawdziwe, autentyczne i jedyne w swoim rodzaju.

 

 

POL_8518 POL_8520 POL_8522

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *