Stałe fragmenty gry

IMG_0508-2

Jaki NY jest każdy widzi, rzec można. Wielkie skupisko drapaczy chmur, tłok na Times Square, szklany boks Apple’a przy Central Park czy widok z Top of The Rock to oklepane miejsca, gdzie tym prawdziwym podróżnikom nie wypada bywać. Całe szczęście (bo lubię (też) takie masówki, które zresztą nie bez powodu na listę must see się dostały) moja osoba, się do takowych indywiduów nie zalicza i rzecz ujmując delikatnie ma głęboko gdzieś co inni myślą na ten temat.

Zaczynając więc przygode z miastem od jakże mainstreamowego widoku z Rockefeller Center przyznać muszę, że fajnie jest jak było i 25 Jurków Waszyngtonów warto było za te kilkadziesiąt minut dać.

Zelżała nieco procedura bezpieczeństwa na wejściu, albo wielki brat (w skrócie CIA ew. FBI) lepiej pochowali swoje zabawki, inwigilujące co mam w kieszeniach. Można też przyjąć, że dobrze mi z oczu patrzy, choć już słyszę pomruk niezadowolenia u mej pierwszej żony.

Wzorem innych poczytnych blogeerów parę tipów dla zwiedzających i tych z radykalnymi planami:

Po dostaniu się na górne platformy (piszę w liczbie mnogiej bo poziomy są trzy) widokowe, od razu uciekłem na tą najwyższą bo tam mniej gramotna część popturystów dociera tylko przez przypadek, więc i widok najzacniejszy. Co ważne nie ograniczają go szyby (z reguły usmarowane tłustymi łapskami burżuazji podróżującej w sposób zorganizowany, zasmarkanymi nosami azjatów i wymazane flamastrami/wlepami alternatywnych podróżników zostawiających po sobie ślad gdziekolwiek się pojawią – w skrócie tępe buractwo).

Jeśli zaś celem ma być zapisanie się w kronikach kryminalnych Manhattanu spektakularnym skokiem radzę mocno potrenować – bo odległość dość spora od krawędzi więc może się eskapada nie udać.

Z góry widok raczej monotonny – choć jak wspomniałem – ja lubię – więc co widziałem prezentuję:

 IMG_0508-2

POL_8558POL_8657POL_8692POL_8694POL_8726POL_8725POL_8704POL_8702POL_8740POL_8687

 

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *