Wóz klasy premium czyli co przyniesie kolejny dzień

DSCF1199

 

Dzień pierwszy

Opony mamy dobre (uffff), kilka parchów rdzy tu i ówdzie, radio działa jakoś dziwnie (kto wie jak obsługiwać budżetowego Pioneera?)  Zbiornik w połowie pełny (ach ten optymizm na początku wypr… tfu wczasów), nic w zawieszeniu nie łupie, skrzynia zmienia biegi, silnik bez zadyszki rozpędza te pięć tysięcy funtów żelastwa, normalnie raj.

Dzień drugi

Szikagowski mechanik z okolic Nowego Sącza uruchomił klimatyzację za 70 papierów i dał jej maks 3 tygodnie działania.

Dzień trzeci

wymieniamy z Arturem (nasz gospodarz) oleje i świece co oczywiście kończy się kataklizmem w postaci zerwanego gwintu w misce olejowej i młotkowaniem przy odkręcaniu pokrywy świec. Prowizoryczny gumowy korek dojazdowy i sięgnięcie po zupełnie inne (i zdecydowanie delikatniejsze) narzędzie ocaliło “dekielki” nad świecami.

Elektryka działa, a to co nie działa a my tego nie wiemy niech pozostanie na razie tajemnicą

Dzień czwarty

coś chyba jest nie tak… klima wciąż chłodzi, korek nie cieknie, insiura załatwiona,  nawet testowo sprawdziłem czy dam radę zmienić koło i się  udało…

jednym słowem jedziemy

 

 

ps.

aparatu oczywiście nie przysłali…

 

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *