Pikes peak czyli nie do konca spelnione marzenie

IMG_4875

Choć konkretnego planu na to miejsce nie udało się nam nakreślić to jednak w głowie było kilka pomysłów na to co chcielibyśmy zrobić. Jednym z nich był wjazd na szczyt jednej z gór otaczających Colorado Springs. Pikes Peak bo tak się owa zwie służy jako arena corocznego wyścigu Hill Climb – jednego z najsłynniejszych górskich wyścigów. Już oczami wyobraźni widziałem naszego Lexa idącego pełnym pałer-slajdem od winkla do winkla, ja wychylony za burtę filmujący prawe przednie koło, małżonka zapinająca kontre za kontrą i Marta bawiąca się z Antkiem w “Dzidzia Maryja” ewentualnie w “Dzidzia w chełmie”.

IMG_3619

Niestety mocy i umiejętności nieco za mało w naszym zespole, a i amerykanom znudził się kurz wzbijany spod kół przelatujących monstrów w czasie wyścigu (różnica wzniesień podczas “biegu” to blisko 3000m, do tego mamy ponad 150 zakrętów a to wszystko na długości 20km), co więc zrobili? Wyasfaltowali go…

Nic więc nie wyszło z latania bokami, nawet na szczyt nie udało się nam wjechać, bo przewrażliwieni rangerzy zamknęli podjazd od wysokości 3500npm – ze względu na opady śniegu. Aż nam się zatęskniła nasza wolna amerykanka i hasło “sorry taki mamy klimat”. Ciężko było też pogodzić się z tym że ktoś nam wyasfaltował marzenie…

Za to odbyliśmy bitwę na śnieżki, a z innych rozrywek jedyne co nam pozostało to zwiedzenie Colorado Springs i zakup pamiątkowych magnesów.

IMG_3555

FUE_1487

FUE_1483

miasto bez dwóch zdań może pochwalić się bogatą historią (uwiecznioną na elewacji jednego z budynków)

IMG_3605

i fabrykami czekolady IMG_3563

IMG_3587choć liczyliśmy na ciepłą wiosnę tutaj to jednak a o poranku zostaliśmy sprowadzeni na ziemię…

IMG_3612

GOPR1841

 szybkie odśnieżanie i w drogę…

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *