Jazda próbna

DSCF2553

Przez cały wyjazd auto nie chciało się zepsuć, ba nawet klima, która miała chłodzić maks dwa tygodnie wciąż działała. Zważywszy koszt wypożyczenia dobrej terenówki na jazdę po wybojach w Utah, wydawać by się mogło, że interes był dobry. Ot wystarczy wystawić auto na craiglist i poczekać aż się znajdzie amator. Strata i tak będzie mniejsza niż koszt wypożyczenia…

… tylko kurna żal…

A jak żal to nie ma co sprzedawać. Decydujemy, że auto dostanie drugie życie już po tej “niewłaściwej” stronie oceanu. Żeby jednak nie było tak łatwo to puszczamy furę w trasę do Tennessee gdzie robić będzie za dekorację parkingu u kuzyna i przeczekać do czasu jego sprowadzenia. Rodzi się także kolejna myśl w głowie, że skoro ma już auto płynąć do Europy, to musi jeszcze zrobić pożegnalną trasę po tych bardziej wymagających drogach (znaczy tych gdzie małżonka autora zbyt głośno wyrażała dezaprobatę dla jego poczynań w skutek czego musiał zawrócić).

Montaż ekipy (męskiej) nie trwa zbyt długo, naprędce załatwianie wiz (zdjęcia robione smartfonem “przechodzą” weryfikację na stronie ambasady), polowanie na bilety, logistyka urlopowa, negocjacje z małżonką (pomogło zabranie obu ojców naszych), jetlag, “droga długa jest” i już można sprawdzić czy klimatyzacja działa.

Szansa na to jest dopiero po pokananiu burzy śnieżnej w Górach Skalistych, bo listopad na wschód od Denver nie rozpieszcza nas pogodą.

Werdykt? Działa.

A co na miejscu? Mało mówiące osobom niezainteresowanym hasła takie jak Elephante Hill czy Hell’s Revenge czyli niektóre z całej masy kultowych tras offroadowych w okolicy Moab. Najczęściej spotykanym autem w tej okolicy jest Jeep. Tak sobie myślę (przez sympatię dla tej marki), że to dlatego, że całkiem łatwo dostać części zamienne. Niemniej cała masa Wranglerów telepie się po trasach w okolicy. Oczywiście wszystkie mega przygotowane, na ogromnych kołach, wyciągarki (ciekawe o co się łapać jak wokół gładka skała), jedynie masa prowadzących pojazd pozostawia nieco do życzenia bo kasuje conajmniej 1 cal liftu za jaki zapłacili.

Spotykamy trzech takich wycinaków w Canyonlands przed startem na Elephant Hill. To taka górka, która pokonała nas w kwietniu, bo może coś urwiemy, bo dzieci w aucie, bo co będzie jak coś będzie itd itp. Tym razem nie ma dylematu. Czterech chłopa z czego trzech ogarniętych mechanicznie i mocnych fizycznie – i ja – mówiący po angielsku :).

Posiadając ten dar przysłuchuję się dyskusji dżipiarzy obok nas na parkingu. Najpierw dyskusja o długości liny, kolejna o przewadze syntetyka nad stalówką. Później opowieści o blokadach, liftach i wyższości kół 37 cali nad 35. Kiedy jednak przychodzi ta wiekopomna chwila by ruszyć pod górę, pada pytanie: Chłopaki, na jakim ciśnieniu jedziemy?  Hmmm. Konsternacja. Jeff, tak Jeff jechał tą drogą, zadzwońmy do niego może coś doradzi. Następuje szukanie miejsca z pokryciem siecią, ale jest, Jeff zarządzi, Jeff poradzi, Jeff nigdy was nie zdradzi. Już słychać świst spuszczanego powietrza z trzech kół równocześnie. Nareszcie jest, pojechali. Na oko coś ślamazarnie im to idzie, ale myślimy, że to przez trudność trasy.

Po drugim śniadanku i porannej toalecie ruszamy i my naszą stodołą. Z duszą na ramieniu, bo stromo, bo skały, bo opony tylko trzydziestki trójki, bo lift znikomy, bo blokad nie ma, bo ciśnienia się nam nie chciało sprawdzić…

Fajnie było, frajda niesamowita i choć spotkałem się ze stwierdzeniem, cytuję “co fajnego może być w tak wolnej jeździe i oglądaniu brudnych kół samochodu ewentualnie podwozia?” to jednak przygoda jest kapitalna i trochę, żal że wówczas z dzieciakami nie przejechaliśmy tędy.

Po drodze wyprzedzamy dżipmenów, którzy robią sobie pit-stop celem podpompowania kół – pewnie Jeff przysłał jakieś team-orders.

Nim jednak do nich dotarliśmy, po drodze, Bryce, Wielki Kanion, super steki w Kanab, niesamowite mosty Navajo w okolicy Page, kanion Antylopy.

Konkluzja jest taka, że jazda próbna – część druga – zaliczona i auto może płynąć do kraju.

Aha -niemal wszystkie zdjęcia robione Fujifilm X T1, raczej do lustrzanki nie wrócę…

przed siebie

przed siebie

słiczbeki

słiczbeki

wąsko

wąsko

dróżka

dróżka

przed siebie - na Hell's Revenge

przed siebie – na Hell’s Revenge

sponsored by Lexus

sponsored by Lexus

podjedzie - niepodjedzie

podjedzie – nie podjedzie?

reklama raz jeszcze

reklama raz jeszcze

ehhhh, już tęsknię

ehhhh, już tęsknię

wredne ptaszysko

wredne ptaszysko

brrrrr

brrrrr

Bryce

Bryce

nasi

nasi

powidoki

powidoki

Grand Canyon

Grand Canyon

DSCF2330

Navajo Bridge

Navajo Bridge

Kanion Antylopy

Kanion Antylopy

raz jeszcze

raz jeszcze

Natural Bridges Monument

Natural Bridges Monument

Goseneck State Park

Goseneck State Park

nie pamiętam gdzie to było

nie pamiętam gdzie to było

stałe fragmenty gry czyli Monument Valley

stałe fragmenty gry czyli Monument Valley

hmmm

hmmm

natura nieożywiona i ta wydająca odgłos paszczą

natura nieożywiona i ta wydająca odgłos paszczą

z drona

z drona

jeszcze jedno

jeszcze jedno

 

Canyonlands

Canyonlands

niby tylko dziura, ale coś w sobie ma

niby tylko dziura, ale coś w sobie ma

zbliżenie

zbliżenie

 

gdzieś tam

gdzieś tam

3 Responses to Jazda próbna

  1. magda says:

    Bosko! Ja tez chce!

  2. Michal says:

    ….mialem Wam napisac ze ogladam ale jest 21;41 🙂

  3. Damian says:

    Swietne ! Gratuluje pomysłu, zdjęcia i montaż na poziomie bardzo profesjonalnym. Mam nadzieje ze jest tego wiecej, nie mam pojęcia nawet jak znalazłem sie na tej stronie 🙂 nie żałuje.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *