Warto wrócić?

symbole wciąż obecne

Tak ten kraj ma w sobie to coś. Coś co ludzie urodzeni w latach 70-tych i spędzający wakacje w dzieciństwie u dziadków na różnych prowincjach naszego kraju znajdą w swoich wspomnieniach. Czy będzie to zapach każdego GS-u w Polsce lat 80-tych, czy puste prowincjonalne drogi. A może milicjant, którego podświadomie unikał każdy bez względu na to jakiego koloru miał sumienie. A może chodzi o rozdupcone ruskie traktory (o ile dobrze pamiętam to Władimirce i Białorusy) cisnące przez bezkresne pegieerowskie pola. A może zapach obornika rozsypanego na polu, miliony liści wirujące za samochodem jadącym przez las? Wszystko tu jest – zwłaszcza ten zapach w sklepikach gminnej spółdzielni – aka kołchozowego magazynu.

Młode pokolenie pewnie tego nie zrozumie, musi uwierzyć na słowo, że tak drzewiej i u nas bywało – a pewnie i w Polsce B o dodatkowo obniżonym ratingu dalej takie miejsca się zdarzają, jednak nie tak często jak na Białorusi.

W sumie analogii znalazłoby się więcej, za niektórymi pewnie by człowiek zatęsknił w pierwszym momencie – jak na przykład zerowe bezrobocie (za to ulice mają uprzątnięte na błysk), a rozpieprzone w drobny mak kołchozy wciąż mają swoich stróżów o bordowo fioletowych nosach. Inna sprawa, że wszyscy zarabiają jakieś gówniane pieniądze, a i system nie zostawia zbyt dużego pola do budowania przyszłości. Brak wolności słowa, własności prywatnej oraz ogólnie swobód obywatelskich w wymiarze jakie znamy (nawet niebieskim ptakiem być nie można bezstresowo – bo państwu trzeba płacić jak się nie przepracuje 180 dni w roku).

Białoruś to generalnie dość specyficzny kraj. Miejsce eksperymentów (w tym makabrycznych) dwóch gości o znajomo brzmiących imionach Józef i Adolf. Pierwszy zaczął swoje pomysły wcielać w życie już pod koniec lat dwudziestych (jeden z jego świetlanych pomysłów to śmiało postawiona teza, że uda się zagłodzić parę milionów osób, a następnie wmówić społeczeństwu, że ci którzy głodują robią to na znak protestu i celem osłabienia siły rewolucji proletariackiej). Drugi już po przesunięciu linii frontu tutaj uskuteczniał swoje pomysły unicestwienia narodu żydowskiego (po tym jak mu pomysł z ich wysyłką na Madagaskar się nie złożył w całość). Dobrą bazą do przygotowania się merytorycznie do przyjazdu tutaj jest książka Timothy Snydera “Skrwawione ziemie” świetnie opisująca co te tereny widziały na przestrzeni XXwieku. W temacie tym warto jest również posłuchać podcast tego gościa jak i wiele innych jego produkcji, które w bardzo ciekawy sposób opisują historię naszego świata.

Eksperymenty socjologiczne mające na celu to eksterminację jednej rasy na rzecz innej, bądź też usunięcie jednej grupy społecznej (np. “kułaków”) celem stworzenia zupełnie nowego typu człowieka – homo sovieticus, spowodowały, że to co dzisiaj tu oglądamy to szczątki tego co stworzono tutaj przed nadejściem ery radziecko/nazistowskiej.

Żeby wymienić tylko kilka nazwisk jednostek wybitnych, które żyły tu i tworzyły możemy zacząć od Orzeszkowej przez Mickiewicza aż do Moniuszki. Wszystkich traktujemy jak swoich rodaków, bo też ziemie zachodniej Białorusi długi czas należały bądź do Polski jako takiej bądź też do Rzeczpospolitej Obojga Narodów w sumie dla nas na jedno wychodzi. Każdemu znajdziemy polskie korzenie, czy mu się to podoba czy też nie – ewentualnie każdego się wyprzemy czy mu się to podoba czy też nie…

Pocieszające jest to, że po tylu dziesiątkach lat wciąż można odnaleźć świadectwa polskości na tych terenach, szkoda, że tak ich niewiele…

Nie tylko Lwowskie Orlęta

 

Niemen w Grodnie

Grodno

w Grodnie

DSCF3729

drogowskaz do Bohaterowicz

Bohaterowicze - a raczej to co pozostało

Niemen

DSCF3779

To co najbardziej rzuca się w oczy to ogromna ilość opuszczonych domostw. Zerowe perspektywy dla młodych ludzi (brak możliwości “posiadania” ziemi) powoduje,że kto żyw wieje do miasta. Tym bardziej że Łukaszenka dotuje młodych ludzi, pozwalając im wystartować w dorosłość (dofinansowania do mieszkań na wielokrotnie wyższym poziomie niż u nas – przy sporo niższych cenach).

Jedziemy więc przez dziesiątki drewnianych wsi, w których może jedna, może dwie chałupy są zamieszkałe, a reszta dokonuje żywota powoli dając za wygraną z przyrodą.

DSCF3755

DSCF3763

DSCF3753

DSCF3781

symbole wciąż obecne

choose one

ośrodek wypoczynkowy - kiedyś

DSCF3861
DSCF3809

DSCF3835
DSCF3839

DSCF3838

DSCF3870

DSCF3911

DSCF3908

DSCF3903

DSCF3951

DSCF3895

DSCF3927

One Response to Warto wrócić?

  1. Robert BAJAN says:

    Bardzo ciekawy tekst Mariusz. A zdjęcia – zresztą jak zawsze – fenomenalne! Świetna kompozycja, światło, kolory, no i oczywiście detale: “facet z liściem na głowie”, Lenin z JC w tym samym kadrze, mech na nagrobkach, itd…

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *