Istria – to nie tylko wybrzeże

DSCF4926

No tak, taka oczywista oczywistość, ale obserwując ruch na drogach warta przypomnienia.

Nie to żeby wybrzeże był “nie teges”, raczej chodzi o to, że na linii brzegowej nie kończy się ten kraj. Oczywiście, robią wrażenie, czy to Poreć z piękną bazyliką, czy Pula z niesamowitym amfiteatrem, niezłą pizzą w okolicy i w obu przypadkach urokliwym starym miastem pełnym zakamarków do zgubienia się, dziesiątkami atelier sprzedających robione na jedno kopyto pamiątek (owszem hand made, ale jakieś takie powtarzalne jeśli chodzi o pomysł).

Podczas zgubienia lepiej unikać zaopatrywania się w świeże owoce w okolicy portu w Puli jeśli nie chcemy zapłacić dwu/trzykrotności ceny w każdym podrzędnym sklepiku w okolicy, ale fakt faktem kołyszące się na wodzie kutry, jachty i niemieckie turystki na materacach o odpowiedniej wyporności tworzą fajny śródziemnomorski klimat (z naciskiem na produkt germański), to samo można powiedzieć o morzu czerwonych dachówek (wymaga wdrapania się na jakąś wieże), wąskie uliczki których mapę mógłby z powodzeniem odtworzyć tylko nasz trzyletni potomek (nie otwierając oczu i najchętniej na ścianie w salonie) i romantycznie suszące się pranie zwisające nad przechadzającymi się turystami.

DSCF5518

Pranie – raz, rower – raz

Nie byłbym sprawiedliwy gdybym pominął miejsca takie jak Rt Kamenjak czyli południowy kraniec Istrii, który jest niesamowity, ludzie go odwiedzający zresztą też – patrząc po wyczynach w dyscyplinie zwanej gdzie wjadę służbową Octavią/Passerati (nasi górą) ciśnie się słowo Respekt bracia Polacy. Ja bez żalu ale jednak ostrożnie wjeżdżałem tam Land Cruiserem – no ale jako naród lubimy sporty ekstremalne na całej linii od wyborów przy urnach po jazdę po drogach (i tam gdzie ich nie ma). Reasumując – ładnie było, ale byłoby lepiej gdybym spakował drona (a tego nie zrobiłem) bo dopiero z góry musi to wyglądać niesamowicie.

Wspomniany już interior poznamy po tym, że nagle ruch na drogach zanika, pozostają na szosach tylko jednostki poparzone przez słońce (lepiej spędzić dzień w samochodzie niż znów wyjść na dwór/pole*), zdesperowani niemieccy cykliści (kto inny jeździłby w taki upał na rowerze – na dodatek w dość pofałdowanym terenie) i niewielki odsetek tych co gdzieś coś wyczytali/usłyszeli i chcą zobaczyć.

Najbardziej głodni wrażeń oczywiście udają się na comiesięczny targ w Pazin (na wszelki nie podaję w jaki dzień to się odbywa aby uniknąć ścigania z powództwa cywilnego). Jak ktoś chce zobaczyć miejscowy folklor w postaci 20 straganów z czego pięć z chińskimi gaciami, jednego z pomidorami i jednego z oliwą w cenie jak w sklepie to śmiało. Zaręczam jednak, że najzwyklejszy targ w Swędziworach Górnych/Dolnych czy innych Wygwizdowach Prawych/Lewych dostarczą wrażeń o wiele bardziej wysublimowanych i to w kontekście autentyzmu, asortymentu, i cen jakie tam znajdziecie. Ja czytałem u jednej poczytnej Amerykanki (tysiące followersów), że bez mała odkryła tam siebie.  Uspokajam zatem – w Polsce to akurat mamy lepsze.

Jeśli jednak za namową naszą zapamiętacie nazwę Pazin i skojarzycie ją z “tam nie ma po co” to polecimy inne miejsce, które już warto zapamiętać. To miasto to Groznjan. My zapamiętamy je nie tylko z kapitalnych widoków, zrywania fig z drzew ale też z faktu, że coś nam za bardzo się podnosi jedna wskazówka w suvie klasy premium. Co prawda na czerwone nie wchodzi, ale wdrapywanie się na te wzgórza przy temperaturze +34stopnie nie do końca nam służą, a zwłaszcza układowi chłodzenia, który nie wydaje się być dość wydajny. Przyczyna zlokalizowana (wiskoza wentylatora chłodnicy dokonała żywota po 19 latach – skandal – muszę napisać do Toyoty), cóż jeszcze roki temu dwa nie protestowała jak przy wyższych temperaturach kazałem mu się wdrapywać na większe górki w Canyonlands – może to europejskie powietrze mu nie służy? (bo że mi nie służy to wiem od dawna – nie tam bocian poleciał gdzie trzeba…)

Już dojazd do miasta na G. przypomina nieco klimaty Toskanii (znamy je tylko ze zdjęć, a nasze raczej nie odzwierciedlą tego jak tam jest).

DSCF4902

DSCF4900

DSCF5069

DSCF4910

DSCF4996

Jak widać na powyższym i poniższym zdjęciu tłok, nawet nie musiałem używać ulubionej funkcji w PS aby usunąć intruzów (ja mogę, Steve McCurry nie :P)

DSCF4942

DSCF5148

DSCF5121

Kolejnym miejsce do odwiedzenia była miejscowość Zavrsje (trzeba sobie dodać jakieś daszki nad niektórymi literami, żeby było po chorwacku).

Już sama droga dojazdowa wiele obiecywała, temperatura rosła…

DSCF5003

DSCF5008

DSCF5025

 

i dowód na to że nie byliśmy sami (ściana do zlokalizowania w Porecu gdzie te oto dwa małe obywatele mimo zamówienia sobie pizzy pożarły całą moją pljeskavice. (od razu widać że lokalna farba)

DSCF5471

DSCF5478

cdn.

2 Responses to Istria – to nie tylko wybrzeże

  1. Robert says:

    Hej Mariusz! Świetny tekst i zdjęcia, jak zawsze!
    No i dzięki za wspomnienie Steve’a McCurry. Jego portrety sa świetne!

  2. Magda says:

    Wow! Świetne zdjęcia. Piękne krajobrazy i miasteczka. Niesamowity klimat.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *