Category Archives: Fjij

i po wakacjach

mam 3 (TRZY) lata

„Ma się ten gest” – pomyślał przywódca stada
zorganizujmy urodziny córce na Fiji!!!

tak to może wyglądać z boku – ale z drugiej strony jeżdżenie po Świecie powoduje wiele fajnych zbiegów okoliczności. Tak więc:
rocznicę ślubu obchodziliśmy nad Wodospadami Iguazu
imieniny Pani Domu w Mendozie
imieniny Pan Domu w Nowej Zelandii (z nieco spóźnionym prezentem na Shootover River)
urodziny obojga rodziców w Sydney – gdzie oglądaliśmy fajerwerki noworoczne

Raczej trudno byłoby wskazać jakieś „niefajne” miejsce z naszej podróży – więc łatwo o takie miłe „zbiegi okoliczności”.

Ale wracając do NAJWAŻNIEJSZEJ!!! Złożyło się tak właśnie, że swój wielki dzień trzecich urodzin obchodziła właśnie na jednej z wysepek Yasawa. Wielki bo to chyba pierwsze urodziny dziecka, które potrafi ono (przynajmniej z naszych obserwacji) w pewien sposób zrozumieć (częściowo) i aktywnie w nim uczestniczyć. Tak więc dzięki przemiłej obsłudze na wyspie gdzie dane nam było spędzać TEN DZIEŃ pomogli nam oni zorganizować uroczystość – wraz z odśpiewaniem Happy Birthday po angielsku i fidżyjsku, mini tortem i prawdziwie królewskim obiadem urodzinowym 🙂

wakacje

Póki człowiek nie wyjedzie to nawet nie wie jak bardzo takie zwiedzanie Świata jest męczące. Trzeba pamiętać o lotach, obmyślać plan na kolejne dni, sprawdzać czy jest jeszcze za co dalej jeździć, tankować, robić zakupy, zdjęcia, potem to wszytko jeszcze raz przemielić i efekt wrzucić na bloga – nie dać się przy tym zwariować – i co najważniejsze nie dać się wmanewrować w jakieś psycho-gierki naszej prawie 3 letniej latorośli.
Aby więc od tego wszystkie odpocząć zrobiliśmy sobie wakacje – takie prawdziwe – bez samochodów, gotowania, planowania, za to z dużą ilością słońca, piasku, rafy koralowej i nieprzytomnie wysokimi temperaturami. Jeśli do tego doda się absolutny brak internetu, ba nawet prądu przez większość dnia, przemiłych mieszkańców ze swoistym poczuciem zarówno humoru jak i czasu to mamy przed oczami Fiji.
Strasznie chcieliśmy zobaczyć jakieś wyspy na Pacyfiku. Na Polinezję Francuską nie było kasy, Vanuatu zdyskwalifikowało położenie w strefie malarycznej (o ile to prawda), za to te wyspy leżą w rozsądnej (cenowo i czasowo) odległości od Oz i NZ więc się tutaj znaleźliśmy.
Niby pora deszczowa, niby cyklony się zdarzają – ale tak naprawdę padało tylko dwa razy (z czego raz jak płynęliśmy na inną wyspę – więc bez różnicy dla nas), cyklonów nie stwierdziliśmy żadnych – więc nie bardzo mamy o czym pisać.