Category Archives: USA

IMG_3848

Arches – ile razy nas jeszcze zadziwi?

Tuż po przyjeździe do Moab zadekowaliśmy się do jednego z moteli blisko centrum, co prawda nie serwowali śniadań jakie to zwykle są na wyposażeniu takich przybytków (zdjęcie poglądowe poniżej), ale było blisko do jadłodajni z prawdziwym jedzeniem.

IMG_3649

Nareszcie Utah

dzień dziewiąty – nie wiemy czy klima działa – bo warunki pozwalają nam testować ogrzewanie (nagrzewnica na tył działa), oleju nie ubywa, spalanie w normie, na zaśnieżonej i oblodzonej autostradzie przez Góry Skaliste, auto jedzie jak czołg, większość zakłada łańcuchy, my zdejmujemy nogę z gazu.

dzień dziesiąty

IMG_4875

Pikes peak czyli nie do konca spelnione marzenie

Choć konkretnego planu na to miejsce nie udało się nam nakreślić to jednak w głowie było kilka pomysłów na to co chcielibyśmy zrobić. Jednym z nich był wjazd na szczyt jednej z gór otaczających Colorado Springs. Pikes Peak bo tak się owa zwie służy jako arena corocznego wyścigu Hill Climb – jednego z najsłynniejszych górskich wyścigów. Już oczami wyobraźni widziałem naszego Lexa idącego pełnym pałer-slajdem od winkla do winkla, ja wychylony za burtę filmujący prawe przednie koło, małżonka zapinająca kontre za kontrą i

IMG_3494

Dluga droga (z milymi przerywnikami)

Ruszyliśmy, znaczy powoli wyturlaliśmy się z garażu i z zabójczą prędkością 35mph dotoczyliśmy naszą stodołę (która wygląda nad wyraz skromnie przy innych dwuśladach w tej części świata) do autostrady. Trochę z duszą na ramieniu bo 4,5l silnik chyba potrafi skotłować trochę paliwa na setkę- choć tutaj podaje się ile mil można strzelić na galonie. Producent obiecuje 14-16MPG co nie jest zbyt optymistyczne, ponadto obietnicę tą składał w 1997 jak samochód był piękny i młody, a nie w 2014 kiedy

DSCF1199

Wóz klasy premium czyli co przyniesie kolejny dzień

 

Dzień pierwszy

Opony mamy dobre (uffff), kilka parchów rdzy tu i ówdzie, radio działa jakoś dziwnie (kto wie jak obsługiwać budżetowego Pioneera?)  Zbiornik w połowie pełny (ach ten optymizm na początku wypr… tfu wczasów), nic w zawieszeniu nie łupie, skrzynia zmienia biegi, silnik bez zadyszki rozpędza te pięć tysięcy funtów żelastwa, normalnie raj.

DSCF0767

Kup Pan auto (klasy Premium)

Wybór samochodu niejako dokonał się sam, auto duże i w miarę dzielne terenowo, i na dodatek zrobione przez Japończyków z Toyoty mogło być tylko jedno – Land Cruiser. Co prawda przez chwilę tliła się w nas koncepcja pod tytułem Mitsubishi Montero (inna nazwa Pajero – używana na półkuli zachodniej ze względu na hiszpańskie znaczenie tego słowa) ale upadła wraz z koncepcją pod tytułem Suzuki Grand Vitara. Produktów amerykańskich koncernów nie braliśmy pod uwagę jako nie rokujące na przeżycie pięciu tygodni bez remontu głównego.

DSCF1196

Pakowanie na wakacje – lepiej nosić czy się prosić?

Lubię ten czas gdy czeka się na wyjazd, ten ścisk w dołku na samą myśl że to już za parę dni. Radość, że będzie się pędziło w nieznane, dzikie ostępy gdzie niczyja noga wcześniej nie postała i tak dalej i tym podobne (bzdety). No i najważniejsze czyli poczucie triumfu nad współpracownikami, którzy zostają w robocie.

Lubię też myśleć, planować, patrzyć w mapę, wertować przewodniki, czasem nawet na bloga zajrzę jednego z drugim. Tyle że te ostatnie jak już mają rozbudowaną część praktyczną to z reguły fabułę mają nudną jak flaki z olejem, te zaś które takiego działu nie posiadają potrafią wciągnąć na długie godziny (a czasu mało), zresztą do miejsca naszych wakacji jeździ się głównie z jakimiś biurami podróży, ewentualnie ściągać azbest, no chyba że ktoś ma Gorączkę i jedzie tam śladami Michniewicza…

UTH_2707

Co zrobić z zaległym urlopem?

Po powrocie z naszych długich wakacji większość znajomych szczerze się martwiła tym gdzie my teraz pojedziemy, skoro już wszędzie byliśmy?

No cóż, żebyśmy tylko takie problemy mieli… Paradoksalnie na około 80 odwiedzonych miejsc podczas naszych rocznych wczasów około 60 zasługuje w naszej ocenie na bezwarunkowe odwiedziny po raz kolejny, a większość pozostałych także warta by była spojrzenia nań celem weryfikacji wcześniejszego sceptyzmu. Tak więc problem wyboru celu podróży nie dość, że pozostał to jeszcze mamy do czynienia z klęską urodzaju.

Tym razem wybierając miejsce docelowe podchodziliśmy bardzo ostrożnie do tematu. Główną przyczyną były nasze wątpliwej jakości przygody ze służbą zdrowia i walką o zdrowie syna. Niestety nie zawsze wszystko idzie jak z płatka i nie zawsze coś złego spotyka tylko kogoś w telewizorze…

POL_9267

The Club i inne (pomniejsze) atrakcje

Wiele się słyszy o tym że nasi cudowni celebryci (głównie ci spłowiali) jadą na tournee po Ameryce.

Smutna prawda jest taka, że trasa koncertowa z reguły sprowadza się do grania w kilku tancbudach na peryferiach tudzież przygrywanie do kotleta w knajpach w polskich dzielnicach.

Najbardziej zaś elitarnym i przy okazji chyba największym (po tej stronie Atlantyku)  przybytkiem goszczącym nasze gwiazdy jest

NYC

Ucieczka z NY

Służbowo przemieszczając się po Manhattanie korzystaliśmy z wszechobecnych, żółtych taksówek.

Nasz korpo-przewodnik, zawsze starannie wybierał auto spośród co najmniej kilku jakie z reguły były w zasięgu wzroku. Przyznam, że trochę mnie to drażniło bo miast przejechać się wielkim Fordem Crown Victoria- wciąż pakował nas w jakieś Priusy, Hybrydowe Camry czy SUVy. Przeszło mi przez myśl, że może być jakimś nawiedzonym ekologiem (choć nie wyglądał), jednak nie przyszła mi do głowy inna opcja – a raczej smutna rzeczywistość z jaką przyszło mi się zmierzyć w drodze z Manhattanu na LaGuradie.

Durny ja, mianowicie, wybrałem sobie prawdziwie amerykańską, najstarszą w zasięgu wzroku, ogromną taksówkę. Bełkoczący coś pod nosem Pakistańczyk, nie wzbudzał zaufania, a tym bardziej nie rokował na osobnika, z którym mogę pogadać o pogodzie w drodze na lotnisko. Generalnie jakakolwiek forma dyskusji z nim spełzała na niczym bo bidula angielskiego nie znał chyba wcale.

Trzeci raz powtórzone LA GUARDIA TERMINAL MARINA – skutkował miną szczęśliwego dwulatka, któremu udało się wejść samemu po schodach na drugie piętro. Kierunek w jaki skierował swój rydwan osobnik ten , wydawał się prawidłowy, co zresztą Google Maps w telefonie potwierdzało.