Inna strona

Ilekroć nie rozmawiamy z kimś na temat podróży i temat schodzi na Stany, automatycznie przed oczami pojawia się ogromna przestrzeń usiana skalnymi formacjami we wszystkich odcieniach pomarańczowego. Chwilę później pojawia się obraz Więcej »

nic nie może wiecznie trwać

nie, nie, nie, nie wracamy do domu… Znaczy jeszcze nie, po prostu przyszedł czas ruszyć się nieco dalej z naszej bazy w Moab. Jedynie słuszny kierunek na zachód spowodował  dodanie do listy Więcej »

Potash road i inne słiczbeki w Canyonlands

Wczasy wczasami, awarie awariami, ale warto byłoby jednak ruszyć się z miejsca, zakomenderowałem, no i poszło nam jak zawsze tzn. błyskiem ciupagi. – szybkie zakupy w supermarkecie (godzinka), – jeszcze szybszy podjazd Więcej »

To samo ale z innej strony

Rozpisaliśmy się o pogodzie, drodze i n-tej wizycie w Arches a przecież nie to jest główny powód naszej wizyty. Po co więc ciągnęliśmy tutaj tego starego landcruisera, przepraszam Lexusa? Ach tak miał Więcej »

Kup Pan auto (klasy Premium)

Wybór samochodu niejako dokonał się sam, auto duże i w miarę dzielne terenowo, i na dodatek zrobione przez Japończyków z Toyoty mogło być tylko jedno – Land Cruiser. Co prawda przez chwilę Więcej »

 
IMG_0511

Podróżnicze ewolucje

Pamiętam nasz roczny wyjazd, a właściwie do niego przygotowania, jakby to było wczoraj. Przeglądanie z wypiekami na twarzy relacje innych podróżujących, studiowanie przewodników, wyszukiwanie gadżetów, analizowanie testów i wyścig zbrojeń. Moskitiery nasączane środkami komaro-bójczymi, super zaawansowane systemy nośne w germańskich plecakach, zmyślne saszetki na dokumenty, wszytko wytrzymujące siatki na plecaki,  dziesiątki megabajtów map ściągniętych na Garmina, apteczka jakiej nie powstydziłby się zespół ratunkowy pogotowia

DSCF2553

Jazda próbna

Przez cały wyjazd auto nie chciało się zepsuć, ba nawet klima, która miała chłodzić maks dwa tygodnie wciąż działała. Zważywszy koszt wypożyczenia dobrej terenówki na jazdę po wybojach w Utah, wydawać by się mogło, że interes był dobry. Ot wystarczy wystawić auto na craiglist i poczekać aż się znajdzie amator. Strata i tak będzie mniejsza niż koszt wypożyczenia…

… tylko kurna żal…

można założyć lokatę, lub podlewarować się kredycikiem

Inna strona

Ilekroć nie rozmawiamy z kimś na temat podróży i temat schodzi na Stany, automatycznie przed oczami pojawia się ogromna przestrzeń usiana skalnymi formacjami we wszystkich odcieniach pomarańczowego. Chwilę później pojawia się obraz drapaczy chmur Manhattanu czy Chicago. Po drodze (na zasadzie migawki oddziałującej podprogowo) ze trzydzieści razy kadr z tankowaniem samochodu.

Kamerowanie

Pozazdrościliśmy co niektórym kariery filmowców i też zaczęliśmy coś niecoś montować z filmików jakie przywozimy z podróży.

Nie ma się za bardzo czym chwalić ale odnotować musimy.

Na razie jest trailer (a właściwie dwa), z których pierwszy ponizej:

IMG_4306

way back

Widoki, na prawo, widoki na lewo, widoki na prawo, znów widoki na lewo, normalnie nudne się to robi. Na szczęście obraliśmy już kierunek powrotny, a nasza fantastyczna nawigacja (dla cierpliwych) starannie wytyczyła nam trasę przejazdu. W sumie zrobiła to w dość nieskomplikowany sposób dzięki czemu schemat dróg na dzień pierwszy i kawałek drugiego mieliśmy w jednym palcu.

UTH_2712

A więc po to tutaj przyjechaliśmy…

Narastający warkot nie nastrajał nas zbyt optymistycznie, jednak ślepa wiara w japońską mechanikę z czasów gdy samochód był samochodem a samuraj samurajem, a piwo miało w sobie chmiel i słód nie dopuszczała jednej z tych najbardziej katastroficznych projekcji zbliżającej się przyszłości.

Parliśmy przed siebie co rusz podkręcając radio (cymbał opracowujący sposób obsługi radia Pionner ma przechlapane u nas) i podziwiając widoki.

UTH_2203

nic nie może wiecznie trwać

nie, nie, nie, nie wracamy do domu… Znaczy jeszcze nie, po prostu przyszedł czas ruszyć się nieco dalej z naszej bazy w Moab. Jedynie słuszny kierunek na zachód spowodował  dodanie do listy kilku miejsc, które nie koniecznie są atrakcją wytłuszczoną w ukochanym LP…

Jednym słowem było od cholery piachu (także wpadającego w oczy razem z dość porywistym zefirkiem) i nieco mniej kilometrów do przejechania. Capitol Reef odpuściliśmy po drodze, bo wciąż pamiętaliśmy MCLS.

FUE_2177

Canyonlands cd.

Jak żyć? Klima wciąż działa…

FUE_1795

Potash road i inne słiczbeki w Canyonlands

Wczasy wczasami, awarie awariami, ale warto byłoby jednak ruszyć się z miejsca, zakomenderowałem, no i poszło nam jak zawsze tzn. błyskiem ciupagi.

– szybkie zakupy w supermarkecie (godzinka),

– jeszcze szybszy podjazd pod obiecaną wcześniej górkę, żeby pozbiegać z Martą (kolejna godzinka i dwukrotny stan przedzawałowy – górka była wysoka <jak na mój wiek>),

IMG_0310

Upss

… Serce mi stanęło na chwilę, muszę to przynać. Od razu rzuciłem się pod auto sprawdzić jak bardzo cieknie z miski olejowej…

… a tam się okazało, że prowizoryczny korek spustowy suchuteńki, a bliżej nieokreślony wyciek oleju był gdzieś bardziej z przodu, a i smak cieczy wypływającej jakiś, taki nie silnikowy (choć sam nie wiem na jakiej podstawie to stwierdziłem), jej konsystencja też jakaś taka niezbyt rzadka, więc hamulce powinny działać, a układ chłodniczy chłodzić. Podejrzenie padło na układ wspomagania kierownicy i po odpaleniu auta okazał się to strzał w dziesiątkę. Znaczy kierownica zaczęła pracować z coraz większym oporem. Nim zjechaliśmy na dół mieliśmy już pojazd bez tego wspomagacza, mogłem więc sobie wyobrazić jak to drzewiej bywało jak się miało za zadanie manewrować np. Jelczem bez serwo.

Jeśli ktoś miał okazję jechać autem tej wielkości (2,5 tony), na takich oponach (275mm szerokości) to wie o czym piszę.