Tag Archives: cars

CSL

Jeden człowiek, jedna pasja

Służbowy wyjazd, prezentacje, dyskusje, lunche, zwiedzanie, poznawanie technologii i… jeden człowiek, który oprócz świetnie prosperującego biznesu ma Pasję…

…160 samochodów i 240 motocykli – wszystko pod jednym dachem…
Niemal każdy z nich na chodzie…

Wśród eksponatów niemal same rarytasy: Bugatti, Abarth, Gullwing, Ferrari, M1, Aston i dziesiątki innych samochodów marzeń, jakby tego było mało na pięterku niemal każdy typ motocykla wyprodukowanego w Niemczech i co oczywista cały przekrój tego co miała w temacie do powiedzenia reszta świata…

Nie wiem dlaczego – ale takie miejsca są dla mnie równie ważne jak Grand Canyon czy Rio De Janeiro- mógłbym spędzać godziny chodząc pomiędzy i podziwiając…

kiedyś trzymali standard...

okolica

Bardzo blisko miejsca gdzie teraz mieszkamy (a jeszcze bliżej tego gdzie pewnie niedługo mieszkać będziemy), jest pewne małe muzeum Bardzo Ważnych Rzeczy.

Nigdy nie było okazji aby się tam pojawić. Przejeżdżając więc pewne dnia przez Otrębusy Marta krzyknęła: “Tato! stop! Co to za stary autobus?!” tak, tak, zdziwiło nas to bardzo – bo dotąd eR wymawiała jak eL – a tu taka zmiana. Miejsce, którym się zainteresowała to małe muzeum motoryzacji mieszczące się w tej podwarszawskiej miejscowości. Zainteresowanie autami może być zrozumiałe – bo robię wszystko by dziewczyna była z tych co raczej portki noszą, miast wszystkich różów i cekinów. Generalnie wychodzi to różnie – ale bez problemu odpytuje mnie z budowy samochodu/motocykla i na moje wymijające odpowiedzi zaraz strofuje – że np. skrzynia biegów służy do jechania szybciej wolniej, a nie jak próbuje jej wmówić do pompowania kół 🙂

falcon, ford falcon

Podróżując po świecie ludzie zwracają uwagę na przeróżne rzeczy. Jeden na smak kawy, kolejny na ulicznych grajków, jeszcze inny na urodę mieszkańców danego kraju – czy cenę piwa w hostelowej lodówce 🙂 Ja znów nie mogę przejść obojętnie obok takiego przyrządu, który w teorii służyć miał do przemieszczania się z punktu A do punktu B. W kolebce tej “prawdziwej” motoryzacji można było się napatrzeć i nasłuchać przeróżnych wynalazków sprzed kilku dekad. W sumie lądując w Ameryce Południowej nie obiecywałem sobie zbyt wiele (no może poza Colonią, która to uchodzi za Havannę południa), ale mimo wszystko chyba nie jest tak źle 🙂

Argentyna potęgą motoryzacyjną zdecydowanie nie jest. To fakt niezaprzeczalny, na ulicach króluje samochodowy chłam francusko i włosko pochodny, który na potrzeby tutejszego rynku jest jeszcze dodatkowo “wykastrowany” z wszelkich elementów mogących podnieść ich cenę. Bo ta, jak mniemamy na podstawie cen motocykli – również jest z kosmosu. Na szczęście ulice Buenos i innych miast nie są, aż tak nudne i nijakie dla kogoś kto lubi pojazdy z duszą.

Dużo starych fiacików 500 i 1500, volkswagenów 412, peugeotów 504 itd. Pośród nich zdarzają się też takie perełki jak IKE/Renault Torino czy Ford Falcon.

Ten ostatni występuje w ilościach wręcz hurtowych i to w każdym możliwym stanie skupienia 🙂 Od uwalnianego w sposób ciągły nawozu bogatego w żelazo i oleje mineralne po starannie wypielęgnowane cacuszka – dzielnie walczące z dziurawymi drogami Bs As – skrzypiąc przy tym dostojnie i wydając z siebie całkiem przyjemny charczący dźwięk. Są pickupy,  sedany i kombi – a wszystkie z nieśmiertelnym przetłoczeniem na boku auta.

a ja zamiast pisać o zadkach Brazylijek czy Argentynek….. echhhh chyba się starzeję 😀

Ford Museum

Czasami człowiek za dużo sobie wyobraża i w konfrontacji z realiami czuje się trochę oszukany. Nadłożyliśmy drogi z Chicago do NY po to by zobaczyć to jedna z najciekawszych motoryzacyjnych atrakcji Stanów. I dla mnie jako „nie do końca laika” w tych sprawach miał być opad szczeny – tyle że na „miał” być się skończyło. Sama ekspozycja interesująca bo i maszyn do wytwarzania energii elektrycznej cala masa, i samoloty z rożnych epok, ba, nawet pociągi były. Tylko do cholery czemu tych samochodów tak mało??? Gdzie stare GT, gdzie rodzina Mustangów, Thunderbirdów, Torino i innych wozów made by Ford? A gdzie jego fantastyczne niszowe marki takie jak Edsel? No i gdzie do cholery tak ważny w dziejach tego przemysłu rozdział Muscle i Pony Cars?

W sumie to chyba najgorzej wydana dotąd kasa na naszej trasie.
Na dodatek noc spędzona na przedmieściu Detroit, w hinduskim motelu gdzie oprócz nas zatrzymały się tylko dwa inne samochody… Brrrr.