Tag Archives: majówka

ajfon

kierunek wybrzeże

Wolna jazda wśród pagórków Bukowiny i Maramures byłaby cudowna gdyby nie fakt, że 9 dni urlopu topniało w oczach, a my ze łzami w oczach (jednak szkoda samochodu) posuwaliśmy się naprzód.

Gdy więc nadarzyła się okazja (czytaj droga z prawdziwym asfaltem w jednym kawałku) od razu poczuliśmy wiatr we włosach i puściliśmy się pędem do Constancy.

Co jakiś czas obserwowaliśmy wolno sunące z naprzeciw wiekowe Dacie 1310 w policyjnych barwach, które to z prędkością spacerową  sunęły przez pobocza (bo nie drogi)  Rumunii z migającymi kogutami na dachu. Ani chybi obława pomyśleliśmy mijając jeden z nich i pognaliśmy dalej.

Wiedziony dziwnym przeczuciem rzuciłem okiem w lusterko i zobaczyłem jak niemrawa dotąd konstrukcja pamiętająca urodziny Sarkozego nawraca na pełnym gazie obierając ten sam kierunek co my.

– patrz Kochanie dostali chyba jakieś wezwanie i jadą na akcję – powiedziałem żeby się uspokoić – dodając przy tym odrobinę gazu.

– no i sygnały włączyli – rzekła Renia

11

Jest taki kraj

Jako, że brak nam pomysłu na czterdzieste czwarte podsumowanie wyjazdu to wygrzebaliśmy gdzieś na dysku parę zdjęć z pewnej majówki.

Dawno, dawno temu, kiedy nasza pasja dopiero zaczynała kiełkować, a najmłodszy członek rodziny co prawda był już w planach ale niezbyt sprecyzowanych wymyśliliśmy sobie wyjazd do Rumunii. Jako, że specjalność polskich weekendów i świąt wszelakich (zwana też majówką) dobrze się wpasowała ze swoimi 9 dniami za 3 dni to udaliśmy się na południe. Było to w czasach kiedy kraj ten kojarzył się  głównie z prywatną inicjatywą żebrzącą na większych dworcach Rzeczypospolitej, tudzież aktualizującą bazę wirusów przy trasach przelotowych przecinających nasz piękny kraj. Tradycyjnie już nasi WIELKO-mieszczańscy znajomi zrobili WIELKIE oczy i pożegnali się z nami jakbyśmy mieli nie wrócić.  W sumie to i nam się udzieliło bo koniec końców pojechaliśmy służbowym.