Tag Archives: wakacje

jak tu go nie kochać?

Słowenia – wizyta przy okazji

Wspomniane już genialne położenie Istrii w północnej Chorwacji ma wiele zalet. Po pierwsze, zdecydowanie bliżej tu z Polski niż do bardziej na południu położonych miejsc, po drugie sama w sobie ma ogromną ilość ciekawych miejsc do odwiedzenia, Po trzecie jest pełnoprawną częścią Chorwacji – ze wszystkimi jej zaletami i wadami – ale w końcu dla tych właśnie plusów dodatnich i ujemnych się przyjeżdża tutaj. Ponadto do granicy ze Słowenią jest raptem godzina (z miejsca gdzie się zakwaterowaliśmy) a wspomniana tu sąsiadka, nie tylko wydała na świat pierwszą damę jednego z mocarstw ale również ma bardzo wiele do zaoferowania turystom (choć zdecydowana większość traktuje jaką jako konieczny kraj tranzytowy – narzekając przy okazji na drogie winiety).

DSCF5556

Istri skarb największy (wg turystów)

Za oknami mrozi, więc czas najwyższy wrócić wspomnieniami do nieco cieplejszych momentów z naszego życia. Co więcej w kolejce oczekuje relacja z klikunastodniowego przejazdu przez dwa meksykańskie stany, testowanie kolejnego pojazdu, wytrzymałości na współtowarzyszy podróży i ilość papryczek w codziennych posiłkach.

IMG_4875

Pikes peak czyli nie do konca spelnione marzenie

Choć konkretnego planu na to miejsce nie udało się nam nakreślić to jednak w głowie było kilka pomysłów na to co chcielibyśmy zrobić. Jednym z nich był wjazd na szczyt jednej z gór otaczających Colorado Springs. Pikes Peak bo tak się owa zwie służy jako arena corocznego wyścigu Hill Climb – jednego z najsłynniejszych górskich wyścigów. Już oczami wyobraźni widziałem naszego Lexa idącego pełnym pałer-slajdem od winkla do winkla, ja wychylony za burtę filmujący prawe przednie koło, małżonka zapinająca kontre za kontrą i

IMG_3494

Dluga droga (z milymi przerywnikami)

Ruszyliśmy, znaczy powoli wyturlaliśmy się z garażu i z zabójczą prędkością 35mph dotoczyliśmy naszą stodołę (która wygląda nad wyraz skromnie przy innych dwuśladach w tej części świata) do autostrady. Trochę z duszą na ramieniu bo 4,5l silnik chyba potrafi skotłować trochę paliwa na setkę- choć tutaj podaje się ile mil można strzelić na galonie. Producent obiecuje 14-16MPG co nie jest zbyt optymistyczne, ponadto obietnicę tą składał w 1997 jak samochód był piękny i młody, a nie w 2014 kiedy

DSCF1199

Wóz klasy premium czyli co przyniesie kolejny dzień

 

Dzień pierwszy

Opony mamy dobre (uffff), kilka parchów rdzy tu i ówdzie, radio działa jakoś dziwnie (kto wie jak obsługiwać budżetowego Pioneera?)  Zbiornik w połowie pełny (ach ten optymizm na początku wypr… tfu wczasów), nic w zawieszeniu nie łupie, skrzynia zmienia biegi, silnik bez zadyszki rozpędza te pięć tysięcy funtów żelastwa, normalnie raj.

DSCF0767

Kup Pan auto (klasy Premium)

Wybór samochodu niejako dokonał się sam, auto duże i w miarę dzielne terenowo, i na dodatek zrobione przez Japończyków z Toyoty mogło być tylko jedno – Land Cruiser. Co prawda przez chwilę tliła się w nas koncepcja pod tytułem Mitsubishi Montero (inna nazwa Pajero – używana na półkuli zachodniej ze względu na hiszpańskie znaczenie tego słowa) ale upadła wraz z koncepcją pod tytułem Suzuki Grand Vitara. Produktów amerykańskich koncernów nie braliśmy pod uwagę jako nie rokujące na przeżycie pięciu tygodni bez remontu głównego.

DSCF1204

Socjalizm i jego związek z wakacjami

Mamy szczęście żyć w kraju, ba, na kontynencie o bardzo socjalistycznym ustroju. Rzecz jasna nazywa się to u nas kapitalizmem, ale chyba nie jeden twórca kapitalizmu w grobie się obraca słysząc o poziomie świadczeń socjalnych jakie są rozdawane na prawo i lewo na Starym Kontynencie. Nie to żebym miał coś przeciw, bo jako szary pracownik jestem beneficjentem takowych, w sumie to mógłbym nawet pójść o krok dalej i zapisać się do związków zawodowych ale chyba uczciwsze byłoby iść najzwyczajniej kraść. Przy tej drugiej opcji mógłbym co wieczór spoglądać bez odrazy w lustro. Jako, że godności osobistej mam dość sporo to żadnej z tych opcji nie wybiorę, tylko spokojnie pracować będę do 75. roku życia (pewnie parę razy jeszcze się przesunie wiek emerytalny). Co prawda marzy się nam wcielenie planu pięcioletniego jak to robią nasi serdeczni znajomi za wielką wodą. Ale dzięki socjalistycznym zarobkom pewnie potrwa to u nas do wspomnianego wieku emerytalnego.

mazur ciąg dalszy

W drogę

Nareszcie wakacje – znaczy leje

Plan jest prosty: parę dni na Mazurach, potem jodowanie nad morzem – po drodze chcemy coś niecoś zobaczyć.

Rowery na dach, trasa w GPS ustawiona na najkrótszą, bankomat, no i jakaś serio mapa pod ręką bo nawigacja to tylko tak na wszelki wypadek (jakby nie udało nam się zgubić inaczej)