Tag Archives: washington

ciąg dalszy miasta na S.

Żeby nie być gołosłownym to krótka relacja z obserwacji jak dzieci się bawią w Children’s Museum – oczywiście należy zaznaczyć, iż moja obecność na niektórych zdjęciach jest uzasadniona – gdyż musiałem latorośli wyjaśnić – jak to “robi” 😀 Absolutnie nie czerpałem, żadnej przyjemności z puszczania piłeczek ping-pongowych w przezroczystych kanałach, nie interesowały mnie również ustrojstwa zbudowane z sieci rur z wodą i dziesiątkami przycisków do uruchamiania poszczególnych pomp. Samodzielne budowanie z rurek torów dla ww piłeczek również było do bani 🙂 I nie mam pojęcia co te dzieciaki w tym widzą 🙂 Jaką przyjemność mają np. z przebrania się w kompletny mini-strój strażaka, bycia kierowcą autobusu i samodzielnie go zatankować,  ewentualnie zwiedzania chińskiej dzielnicy, czy też np. sklepu z materiałami budowlanymi – gdzie nie ma rzeczy typu ” NIE DOTYKAJ, ILE RAZY MAM CIĘ PROSIĆ”. Były też inne sklepy, szlak górski z kamieniami pod którymi można było zobaczyć co czycha na nieboraka wtykającego nos w nie swoje sprawy, jakieś krzywe zwierciadła,  mnóstwo zajęć plastycznych dla dzieciaków, domki z postaciami z bajek itd itp. Tak jakby nie można sobie było najnormalniej w świecie powisieć na trzepaku, zapalić z kumplami papieroska w bramie czy pobawić się w doktora 🙂

Olimpic N.P.

Tym razem bez rozpisywania się – ot jednodniowa wycieczka trójki zaspanych podróżników – ciężko się było przestawić po alaskańskich białych nocach to i czasu było niewiele….

z plusów – zdążyliśmy przed ogromną chmurą jak nadleciała znad Pacyfiku i to na wysokości metra nad powierzchnią wody (swoją drogą niesamowity widok),

przetestowaliśmy nowy samochód – wygodniejszy od Forda, mniej pali od Dodga i ma centralny zamek na pilota :D- największa wada, że jest srebrny:)

Marta przegoniła tysiąc mew z plaży, a halibut w słodkim sosie – palce lizać 😀

z minusów nie wiedzieć czemu na plaży tyle drewna na opał, że się przejść nie da ….

miasto na S.


Gromadząc informacje na temat różnych miejsc w stanach często spotykaliśmy się z opinią, że Seattle “to jest to” – tudzież “tam ciągle leje”.